PYTANIA

Często w zakładce "aktualności" zadajecie mi przeróżne pytania. Od typu: kiedy kolejny rozdział, po: czy będzie w najbliższym czasie jakaś miniaturka. Otóż pomyślałam, że warto by było stworzyć miejsce, gdzie będziecie mogli pytać mnie dosłownie o wszystko, nie tylko o bloga. Z reguły chronię i cenię swoją prywatność, ale postanowiłam zrobić w tym wypadku wyjątek, więc jestem otwarta na waszą ciekawość i czekam na męczące was pytania ;)

163 komentarze:

  1. Właściwie super się złożyło bo mam do ciebie kilka małych pytnek, mam nadzieję że to nie problem.:)

    1.Ile tak na oko będzie jeszcze rozdziałów?
    2.Czy rozwiniesz problemy Dracona co do firmy i Keflera?
    3.(Z czystej ciekawości) Jaki masz kolor włosów? XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym celu została stworzona zakładka, więc nie ma żadnego problemu :)

      1. Rozdział 32 pchnie historię do przodu, więc dopiero teraz zacznie się dziać więcej - dokładne wytłumaczenie w odpowiedzi na pytanie nr 2. Myślę, że opowiadanie dobije do 70 rozdziałów. Z pewnością nie do 100 ;) wszystko zależy od weny.
      2. Po rozdziale 32 zamierzam rozwinąć nie tylko wątek Keflera i firmy Malfoya, ale również jego nerwicę. Draco będzie w olbrzymich tarapatach i zamierzam ostro go wymęczyć przez następne rozdziały. Coś mi się wydaje, że polecą hejty, gdy będziecie czytać o ratowaniu przez Draco firmy ;) nic więcej nie zdradzę :)
      3. Zależy, o który pytasz. Naturalne są blond, ale nie lubię ciepłych kolorów, więc kilka lat temu zaczęłam je farbować. W efekcie po ostatniej koloryzacji moje włosy wypłowiały, są niemalże przeźroczyste. Dla ułatwienia wizualizacji mogę Ci powiedzieć, że obecnie mam nieco bielsze włosy niż filmowy Draco ;)

      Usuń
    2. WOW.Dzięki :)
      Więc.......po pierwsze:
      1.Cieszę się że historia poleci dalej jestem strasznie ciekawa.Umiesz trzymać w niepewności.
      2.Uuuuu nerwica powraca hm ciekawe.
      3.Nie obraź się na mnie ale wyobrażałam sobie ciebie reczej jako brunetkę(osobe o czarnych włosach tak mi się wydaję że to ta nazwa wybacz mi jeśli się pomyle nigdy nie wiem co jest co. Ah ja nieogarnięta. ).Więc mnie zaskoczyłaś nie mówię oczywiście tego aby cię obrazić broń boże!
      Mam jeszczę troszku pytanek więc jeszcze cię pomęczę.Mam nadzieje że się nie obrazisz za moją ciekawość taka już jestem ;P
      1.Czy w opowiadaniu pojawi się ron bo własnie tak się zastanawiałam czy pod koniec opowiadania dasz coś w stylu klasycznym np.Ron nagle pojawia się w nieoczekwianym momencie i zarzuca Hermionie to że czuję coś do Draco i zrobi im obu piekło.
      2.Czy Lucjusz padnie na wyczerpanie nerwowe przez Yves.Biedny Lu tak starsznie go lubię.Mam nedzieję że bedzie go jeszcze więcej. xD
      3.Czy w zakładce BOHATEROWIE dałaś wszystkich ważnych bohateró dla fabuły czy chcesz nas jeszcze czymś zaskoczyć.
      (OCZYWIŚCIE NIE ZDRADZAJ NIC Z FABUŁY JEŚLI COŚ W MOJCH PYTANIACH JEST Z TYM POWIĄZANE NIE CHCE ZNISZCZYC NIKOMU ROZRYWKI Z CZYTANIA PRZEZ WŁASNĄ CIEKAWOŚĆ)
      Na razie nie mam już żadnych pytań jak coś się pojawi to się odezwę.
      Świetnia piszesz masz talent i mnóstwo pomysłów.(Przepraszam za błędy jeśli jakieś są)

      Pozdrawiam

      Pani Malfoy :D

      Usuń
    3. Heh, jeszcze w grudniu miałam rude włosy, było mnie widać z 3km :D wolę jednak chłodne barwy i brunetką raczej nie zostanę. Ale, jak to mówią: nigdy nie mów nigdy ;) Odnośnie pytań to już odpowiadam.
      1. Jeśli Ron się pojawi to absolutnie nie w takim wydaniu. Nie będzie robił awantury, kopał pod Mioną i Draco dołków. Jeszcze do końca nie wiem, czy pojawi się w opowiadaniu, ale warto by było odświeżyć jego postać. Muszę się nad tym grubo zastanowić ;)
      2. Lucjusz to mój konik w opowiadaniu, zatem będzie go dużo. Jego relacja z Yves będzie burzliwa, ale nie wpadnie w szał i nie udusi jej majtkami ;) z pewnością będzie więcej złośliwości i niewybrednych komentarzy ze strony tej dwójki.
      3. Cóż... Bohaterowie, a właściwie ich charaktery to moi przyjaciele i ja sama. Ciężko mi powiedzieć, czy uda mi się zbudować z ich wybranych cech nowego bohatera, ale sądzę, że nie będzie więcej niespodzianek. Chodzi mi co prawda jedna postać po głowie, ale to nic pewnego, bo nie mam pomysłu na włączenie jej do historii.

      Cieszę się, że masz do mnie tyle pytań. Ta zakładka pozwala dowiedzieć się nieco więcej o opowiadaniu, a i daje możliwość poznania mnie jako autora. Zatem pytaj, o co tylko chcesz ;)

      Usuń
  2. Czy osoba na twoim profilowym to ty ? :)
    Pewnie nie ale nie zaszkodzi spytać xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno nie jestem ja, przynajmniej nie przypominam sobie, abym brała udział w jakiejś kampanii reklamowej xd Buszując po internecie natknęłam się na to zdjęcie i osoba na nim jest baaardzo do mnie podobna. Różnica jest jedynie w kolorze włosów, bo moje są platynowe ;)

      Usuń
  3. Hej ja też mam kilka pytań jeśli mogłabyś odpowiedzieć byłoby super.
    1.Skąd czerpiesz wenę, że z pod twojego pióra wychodzą takie cudeńka?
    2.Od kiedy lubisz połączenie Draco+Hermiona? (Chyba o tym nie wspominałaś, albo ja mam krótką pamięć :D)
    3.Dlaczego postanowiłaś stworzyć tego bloga?
    4. Czy twoi bliscy wiedzą, że piszesz i czy Cię wspierają?
    5.Czy wiesz już jak zakończy się to opowiadanie?
    To chyba tyle (jak na razie :D) Zrozumiem jeśli nie odpowiesz na któreś pytanie czy żadne z nich. Starałam się aby nie były zbyt prywatne. Super, że wpadłaś na pomysł tej zakładki. Przeczytałam komentarze u góry i już nie mogę się doczekać dalszych części.
    Pozdrawiam serdecznie
    ~Madzik
    P.S Pewnie często popełniam błedy w pisowni dlatego wybacz, ale zawsze dodaje komentarz na telefonie i nie dokońca nad tym panuje haha. Dlaczego zawsze z telefonu? A to dlatego że z telefone wygodnie się ułoże i zatracam w historii twojego dramione. Kończe bo palce już bolą (WARTO!) No to tyle. Pa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Wena to kapryśna przyjaciółka. Raz jest, raz jej nie ma, a najczęściej przychodzi w najmniej odpowiednim momencie. Inspiruje mnie moje otoczenie, moje własne problemy i sukcesy, przyjaciele i ich życie. Rzadko szukam weny w piosenkach, wierszach czy innych opowiadaniach. Staram się odzwierciedlić sytuacje, które najbardziej mnie w życiu cieszyły i bolały, a tych drugich było i jest zdecydowanie więcej, co widać po historii dramione.
      2. Właściwie to nie wiem. Nigdy jakoś nie przepadałam za fanfickami, ale zaczęłam je czytać (głównie właśnie dramione) jakoś trzy lata temu na najnudniejszych lekcjach historii jakie mogły mi się przytrafić w życiu. A ponieważ spanie z otwartymi oczami opanowałam do perfekcji postanowiłam spożytkować wolny czas na coś innego i tak zaczęłam pisać.
      3. Stworzyłam bloga za namową przyjaciółki, która oceniła jeden ze stworzonych rozdziałów i powiedziała, że powinnam wyjść z tą historią do ludzi.
      4. Rodzice - nie. Przyjaciele - nie wszyscy, ale zdecydowana większość. Reszta po prostu nie przepada za twórczością Rowling. Chłopak - wie i wściekła się, bo mamy przez bloga dla siebie mniej czasu. No i trochę o to, że opisuję go jako Blaise'a ;)
      5. Nie mam bladego pojęcia. Nigdy nie myślałam nad zakończeniem, bo mnie samą tą historia często zaskakuje. Zakończę ją, gdy przyjdzie na to odpowiedni moment.

      Im więcej pytań tym lepiej i nie bój się, choćby były najbardziej bezsensowne odpowiem na nie, bo po to jest ta zakładka. Nie przejmuję się błędami, w końcu sama również je popełniam, a wiem, że pisanie na telefonie może przysporzyć niemało kłopotów ;) Jakbyś była jeszcze czegoś ciekawa pisz śmiało. Jak widzisz pytano już mnie o kolor włosów, więc jak zapytasz, na przykład: w jakiej pozycji śpisz; to również odpowiem xd

      Pozdrawiam i rozmasuj palce ;D

      Usuń
    2. Jeju! Odpowiedziałaś!!! Ale się cieszę!!! :) Oczywiście jeśli będe mieć jakieś pytania będe pytać :) Miłej niedzieli.
      ~Madzik

      Usuń
  4. Kolejna porcja pytań :)
    - Skoro bohaterowie opowiadania wzorowani są na tobie i twoim otoczeniu, to do kogo możemy cię porównać? Coś tak czuję, że do Dracona :)
    - Co studiujesz?
    - Ulubiony kolor?
    - Ulubiony pisarz?
    - Ulubiony zespół?
    Typowe pytania na początek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Draco to cała ja obecna. Yves to moja ciemniejsza strona, często przemawia przeze mnie, gdy kogoś bardzo nie lubię. A takich ludzi jest sporo. Ciężko zasłużyć na moje zaufanie i zainteresowanie.
      2. Filologię hiszpańską, a w przyszłym roku zaocznie idę na architekturę. Ambicje i namowy chłopaka, który za rok kończy ten wspaniały kierunek ;)
      3. Kobaltowy (teraz). Ciężko mi wybrać, bo kobieta zmienną jest. Za to za Chiny nikt mnie nie zmusi to noszenia różowego. Mam uraz z dzieciństwa do tego paskudnego (w moim mniemaniu) koloru.
      4. Uwielbiam twórczość sir Arthura Conan Doyla. Głównie Sherlocka Holmesa :)
      5. Zdecydowanie Coldplay. Od lat mój niekwestionowany numer jeden.

      Usuń
  5. Uważasz, że ludziom należy się druga szansa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz pewność, że jej nie zaprzepaści warto spróbować. Pamiętaj jednak siostro, że wybaczyć nie znaczy zapomnieć. Zawsze gdzieś na dnie serca bądź duszy będziesz pamiętać o wyrządzonej krzywdzie.

      Usuń
  6. Też mam w sobie coś z Dracona czy Yves. Taka natura, zazwyczaj nie odzywam się do ludzi bez powodu, ale jeżeli mnie wkurzą nie szczędzę im krytyki.

    Nieźle, dwa kierunki. Mam nadzieję, że sobie poradzisz. Będziesz miała mniej czasu na pisanie, o ile w ogóle zaczniesz tworzyć po skończeniu tego opowiadania. O właśnie, masz zamiar pisać kolejną historię?

    Tak poza tym, to ciekawy kierunek studiów. Sama w domu uczę się hiszpańskiego. Tylko troszeczkę, na razie słówka bez gramatyki. I tak mam nadmiar, bo w szkole angielski, rosyjski i dodadkowo włoski. Co za dużo to niezdrowo.
    Kobaltowy ładny kolor, kojarzy mi się z wiosną. Ja natomiast wolę klasyczną czerń. Chociaż wszyscy uważają, że ładnie mi w pastelowych kolorach. Taa taki cukiereczek.

    Muszę przeczytać Sherlocka Holmesa, najlepiej w najbliższym czasie. Nie wiem czemu, ale okres jesieni wydaje się najlepszy na czytanie wszelkiego rodzaju kryminałów i a kiedyś Harrego Poterra. Teraz stawiam na dramione.

    Coldaplay ma bardzo przyjemne piosenki, lubię od czasu do czasu posłuchać.

    Oj, jak miło jest ciebie poznawać :)
    Właśnie, ty uczyłaś się hiszpańskiego czy pomysł na studia z nim związane pojawił się ot tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak, patrzę na człowieka i wiem, czy jest wart mojej uwagi, rozmowa jedynie może pogorszyć sprawę ;) potrafię otwarcie powiedzieć: zrób mi tę przyjemność i nie oddychaj tym samym powietrzem, co ja. Wyrzuty sumienia to u mnie rzadkość, przez co wiele osób uważa, że jestem nieczuła i w sumie mają rację ;)

      Mam zamiar pisać albo drugą część, albo zupełnie inną historię. Pomysł jest w sumie i na to, i na to, ale może być krucho z czasem. Zobaczę jak to będzie na studiach :)

      Moje języki to długa historia. Zaczęło się klasycznie i niepozornie: angielski i niemiecki. Potem był włoski i odrobina japońskiego, podłapałam podstawy rosyjskiego, a na końcu był i wciąż jest hiszpański. Pomysł na pisanie matury rozszerzonej z hiszpańskiego przyszedł, że tak powiem, z dupy. A studia? Mało kierunków mnie zaciekawiło, więc postanowiłam spróbować filologii. Dostałam się, a co dalej? Z pewnością nie poprzestanę na jednym kierunku, jak już mówiłam. Wrodzona ambicja mi nie pozwala, a i chłopak ma w namowach swój udział ;)

      Sherlocka czytano mi do poduszki, stąd wrodzona słabość do Conan Doyla. Polecam Ci gorąco, bo to niesamowita książka. Każda historia wciąga i nie da się poprzestać na jednej.

      Coldplay towarzyszy mi w każdej podróży. Dodatkowo zatracam się w Avicii i The Asteroid Galaxy Tour. W ciężkie dni natomiast oddaję się w ramiona klasyki. Mam nie tyle szerokie, co dziwne upodobania muzyczne ;)

      Usuń
  7. Co z Snaypem i państwem Potter?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, kiedyś musiało paść to pytanie. Historia miłosna byłego profesora stanęła w miejscu i nie umiem pociągnąć jej dalej, tak żeby zadowolić wszystkich czytelników i mnie samą. Może uda mi się napisać coś za trzy tygodnie, ale może być ciężko. Państwo Potter? Nie kłócą się, rzadko pojawiają się oboje, więc nie wiem, co miałoby się z nimi złego dziać :)

      Usuń
  8. Takie podstawowe pytanie. Jak masz na imię? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrycja :) Rodzice generalnie mnie skrzywdzili, bo zamiast jak w normalnej rodzinie dać mi dwa imiona ja dostałam trzy i w każdym urzędzie są z tym problemy xd

      Usuń
  9. Skoro tak siebie przedstawiasz nie wiem czy bym miała odwagę do ciebie zagadać w realu. Nie no, żarcik. Ale dzięki temu możesz mieć pewność, że ludzie, którzy cię otaczają są prawdziwymi przyjaciółmi i nauczyli się znosić twój charakter. Zupełnie jak Blaise chumory Dracona. Może i jesteś bezduszna, ale opowiadanie piszesz wspaniałe :)

    Właśnie, na wszystko jest tak mało czasu, ale cieszę się, że patrzysz w przyszłość i widzisz tam miejsce na blog.

    Wow, 6 języków. Japońskim zainteresowałaś się przez anime lub mangę? Dużo osób z mojego otoczenia przeżywa fascynację właśnie tymi przedmiotami, co potem przenosi się na ogólne zainteresowanie kulturą Japonii. Ja hiszpańskim zaczęłam się interesować już od małego. Wtedy to oglądałam telenowele z babcią i zapiętałam sporo podstawowych wyrazów.

    Jak skończę swoją książkę to wypożyczę Sherlocka :) Ty też masz rodzinkę zapalonych czytelników?

    Też kocham Avicii. Od ładnych paru lat wystukuje rytm muzyki Tima. Najbardziej dwnerwującą dla mnie rzeczą, jest słuchanie ukochanych utworów w radio w autobusie, sklepie, czy w domu. Dla mnie te piosenki zawsze będą w jakiś sposób ważne, a inni się chwilę pojarają, odrzucą w zapomnienie a na koniec rzucą tekstem : Ty słuchasz tego starocia? Wrrr...
    A jeśli masz na myśli muzykę klasyczną, to ją także baaaardzo lubię. Szczególnie utwory fortepianowe i naszego kochanego Chopina :)
    A jakie są dwa pozostałe imiona, Patrycjo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za duża pewność siebie może zgubić, ale nauczyłam się, że nie można wchodzić ludziom do dupy bez mydła i się przed nimi płaszczyć. Trzeba umieć stawiać granice i wychodzę z założenia, że lepiej od razu pokazać jaką się jest osobą, niż udawać miłego w towarzystwie osoby, która niemiłosiernie wkurza. A o dziwo ludzie się nie boją do mnie podchodzić, a wręcz przeciwnie. Czasem się na tym jedynie sparzą ;)

      Przyjaciele uczą się dorywczo japońskiego, a kumpela ma chłopaka z Japonii, więc z czystej ciekawości chciałam chociaż nauczyć się podstawowych podstaw :D anime czy manga to jeszcze niedawno nie była moja bajka, ale wkręciłam się jakiś rok czy półtora temu w Gintamę i lubię obejrzeć odcinek dla rozluźnienia xd

      6 języków to niedużo, chciałabym opanować jeszcze ze dwa lub trzy, ale chyba czasowo nie będzie mi ta przyjemność dana. Strasznie jestem zafascynowana kulturą Indii, więc hindi chętnie bym podłapała xd

      Cóż... przyznaję się bez bicia, że nie czytam zbyt wielu książek, podobnie rodzinka. Zazwyczaj są to wybrane perełki, z którymi nie rozstaję się przez lata. Sherlock jest tego najlepszym przykładem. Obecnie jestem zakochana w YSL-Niegrzeczny chłopiec.

      Z muzyką mam tak jak z językami. Czuję od razu, kiedy mi coś pasuje i z jakim utworem zostanę na dłużej. Avicii słucha wiele osób, a niewiele rozumie i drażni mnie to samo, co Ciebie. Nawet jak słucham piosenek, które mają ponad 10 czy 20 lat, nie uważam, że to starocie. To po prostu utwory z duszą, które mimo upływu lat pozostają wciąż takie same. Klasyka to zdecydowanie wybór na trudne dni, choć Chopin to nie jest mój faworyt. Mam wielki sentyment do jednej piosenki, z którą związane są przykre wspomnienia. I choć wiem, że słuchając jej jedynie wracam do tych czarnych dni, to zakorzeniła się we mnie na stałe. Jeśli uczysz się trochę hiszpańskiego jak mówisz, to bez tłumacza zrozumiesz tekst: Bebe - Malo.

      Do niedawna nie miałam problemu z trzema imionami, ale kiedy trzeba było wyrabiać legitkę studencką, dowód czy inne urzędowe dokumenty okazywało się, że pisma do uzupełnienia takiego ewenementu nie przewidziały. A rodzice skrupułów nie mieli, gdy w szpitalu pisali Patrycja Magdalena Madlena...

      Usuń
  10. Może wścibskie pytanie, ale taka już jestem :)
    Gdzie mieszkasz ? Od dawna dręczy mnie to pytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki za rozdzial o Snejpie.Mam jedno pytanie kiedy znowu Draco będzie piekł ciasto.Ostatni raz jak to robił brzuch mnie rozbolał z smiechu.A może będzie piekł z Hermioną u siebie w domu?.Powiedz..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątpię, aby Draco brał kiedyś jeszcze udział w Masterchefie i wykazywał się "talentem" kulinarnym, ale gdyby to z pewnością odda fartucha ;) A tak na poważnie to raczej nie będzie już niczego piekł :)

      Usuń
  12. Czyżbym pomyliła adresy pisząc do Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepraszam może nietaktowne ile masz lat? Ja 11;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fizycznie 19, psychicznie 28, emocjonalnie 40 ;)

      Usuń
  14. Jakiej jesteś wiary?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chrześcijanin wierzący, ale niepraktykujący

      Usuń
  15. Staruskowie są niesamowici,ale proszę cię niech Snayp pomoże Draco odzyskać Hermione.Podejrzewam że Draco przyszed do Federika i Hermiona go zobaczyła.Niech ona tak niecierpi,albo z sobą pogadają albo Draco gdy ędzie uciekał przed Hermioną zgubi pamiętnik czy list do niej.Nie wiem cokolwiek zrób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to nie jest historia Romea i Julii z elementami cierpień młodego Wertera i fabułą rodem ze Zbuntowanego Anioła. Pamiętników, listów, przemówień pod balkonem czy też nagłego pojednania nie przewiduję.

      Usuń
  16. A szkoda.Już się niemogę doczekać,życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  17. Czy wymyślając wyglad kafeterii ,,Czekoladowe niebo" wzorowałaś się na jakiejś konkretnej kawiarni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z początku kawiarnia faktycznie miała być wzorowana na mojej ulubionej czekoladziarni wrocławskiej, ale po napisaniu rozdziału coś mi w nim nie pasowało. Posiedziałam trochę nad opisem, zmieniłam całą koncepcję wystroju i wyszło, co wyszło, jednak jestem zadowolona :) I tym razem (dla odmiany) ja zadam pytanie: czy wygląd Czekoladowego Nieba przypomina Ci jakąś kawiarnię, czy po prostu pytasz z ciekawości?

      Usuń
  18. Czytam twojego bloga od 16 rozdziału.Zawsze czytałam na telefonie,ale postanowiłam coś napisać.Jestem wielką fanką twojego bloga.Masz świetny styl.Przyjemnie się czyta, pochłaniam wszystko co dodajesz z prędkością światła.Komentarz dotyczący rozdziału dodam jutro, ale jeszcze dokładnie nie wiem.Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła, że teraz komentuję.Ja się tam bardzo cieszę,że Hermiona będzie mieć za złe Malfoy'wi ( dobrze odmieniłam ? ) Przecież muszą się kłócić,a znając charaktery tej dwójki to jest nawet skazane.Gdy zawsze, była kłótnia zawsze się cieszyłam, ponieważ z czasem te kłótnie im coś uświadomiły nam jak i im.Tak więc jest nowa czytelniczka.Dobrze, że nie chciało mi się spać i zajrzałam na ''Najlepsze opowiadania Dramione'' i zobaczyłam twojego bloga jako polecanego! Oh nawet nie wiesz jak się cieszę jak jest nowy rozdział!
    Pozdrawiam i życzę weny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję z tak miłe słowa uznania :) Nie mam o co się gniewać, gdyż pisanie komentarzy to nie jest żaden obowiązek. Sama czytam wiele rzeczy i nie zawsze wystawiam komentarz. Cieszę się jednak, że zdecydowałaś się podzielić swoją opinią. Oczywiście w tym opowiadaniu nic nie może być piękne, łatwe i oczywiste, więc musiałam w końcu zamieszać między głównymi bohaterami. Swoistego rodzaju wojna między nimi będzie trwała aż do Nowego Roku, a wtedy historia zacznie się w końcu układać ku lepszemu na dłużej, niż trzy rozdziały ;)

      Również pozdrawiam i mam nadzieję, że zostaniesz z blogiem do końca :)

      P.S.: Pytałaś, czy dobrze odmieniłaś, otóż nazwisko Malfoy według jednej z wielu zasad odmiany zagranicznych imion bądź nazwisk piszemy bez apostrofu :)

      Usuń
  19. Kocham Twojego bloga. Zawiera in wszystko co uwielbiam, czyli mega zabawne momenty, przy których śmieję się w niebo głosy, sceny dramatyczne przy których płaczę jak bóbr, a także neutralne sceny, które po prostu świetnie się czyta. Jestem tu już od jakiegoś czasu, co prawda o twoim blogu wiem długo jednak z braku czasu nie czytałam rozdziałów. Gdy w koncu zabrałam się za pierwszy rozdział... po prostu odleciałam. Nie spalam po nocach tylko czytałam. Teraz regularnie tu zaglądam i z niecierpliwością czekam na nowe rozdziały ;) uważam też, że jesteś jedną z niewielu niedocenionych autorek. Nie rozumiem, dlaczego masz tak mało komentarzy pod rozdziałami. Powinno ich tam być setki! Poważnie. Masz świetny styl, szalenie ciekawa fabuła, brak błędówortograficznych, stylistyczbych i interpunkcyjnych. Jednym słowem BOMBA! Ale wierzę, że pewnego dnia zobaczę ogromną ilość komentarzy pod jakimkolwiek rozdziałem, a nie ukrywam, że lubię je czytać ;)
    Dobra, skoro to zakładka z pytaniami to może i ja zadań jakieś :) podejrzewam że już ktoś cię o to pytał, ale najwidoczniej przeoczyłam. Więęęc, czy wiesz ile mniej więcej to cudeńko będzie miało rozdziałów?

    Z wyrazami uwielbienia :D
    Olix

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę, że opowiadanie zakończy się na mniej więcej 70 rozdziałach. Boję się, że mógłby wyjść z tego tasiemiec, który będzie się wlókł w nieskończoność, dlatego nie chcę na siłę prowadzić akcji.

      Mała liczba komentarzy to zasługa głównie moja, gdyż nie udzielam się w komentarzach i nie promuję bloga u innych autorów. Sama nie lubię spamu, więc mam świadomość, jak to może denerwować. Z resztą osobiście rzadko wyrażam swoją opinię pod jakimś opowiadaniem, bo czytam mało blogów, a jeśli już to z reguły nie wiem, co mam napisać, aby oddać swoje odczucia.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Realistka :)

      Usuń
  20. Czy naprawdę, jak wspomniałaś w 36 rozdziale nosisz neonowe i brokatowe skarpetki ? xD

    P.S.Bo ja tak xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noszę :) w myszkę Mickey, we flagę amerykańską, z Kubusiem Puchatkiem i wieloma, wieloma, wieloooma innymi wzorami również :D

      Usuń
  21. Wróciłam nadal głodna wiedzy. Że się tak wyrażę. Mam kilka pytanek.
    1. Czy w opowiadaniu pojawi się Andromeda Tonks
    2.Czy Lucjusz lub Narcyza będą mieli jakiś wpływ na uczuicia rodzące się międz Hermioną i Draconem?
    3. Czy Yves będzie do końca opowiadania czy moze Lucjusz wreszcie nie wytrzyma i udusi ją majtkami poduszką lub czym tam wpadnie mu w łapki.
    4. Czy w opowiadaniu będzie jakieś spotkanie na przykład Lucjusza i Artura.
    5. Kogo ogólnie lubisz najbardziej z Serii Harrego Pottera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Andromedy nie będzie. Nie przewiduję innych postaci, niż te, co już się pojawiły. Wrócę w najbliższych rozdziałach do Rona, ale niespodzianek większych nie będzie.
      2. Lucjusz i Narcyza będą wspierać Draco, ale nie będą mieli wpływu na jego wybory. Pozwolą mu zrozumieć niektóre rzeczy, ale na pewno nie będą za niego decydować.
      3. Yves jeszcze długo będzie się pojawiać w opowiadaniu, ale raczej nie zostanie w nim do samego końca.
      4. Nie za bardzo wiem, o jaki dokładnie rodzaj spotkania ci chodzi. Czy masz na myśli zetknięcie się ze sobą nie przypadających za sobą postaci, jakiś przełom w relacjach społecznych między nimi? A wracając do pytania. Lucjusz nie spotka Artura, bo pan Weasley raczej nie pojawi się w opowiadaniu.
      5. Nie mam ulubionej postaci, bo od każdej nauczyłam się czegoś nowego i wszystkich darzę sympatią. Może trochę większym sentymentem pałam do Filcha, bo zawsze było mi go szkoda w serii HP. Na przykład po wojnie, gdy wszyscy świętowali zwycięstwo Harry'ego, biedny Argus juz wtedy sprzątał powstały bałagan za pomocą swej niezniszczalnej miotły :)

      Usuń
    2. Super dziękuję - O której dodasz rozdział. Już cała dygam z niecierpliwości i sprawdzam twojego bloga co 15 minut.

      Usuń
    3. Rozdziały pojawiają się zazwyczaj po godzinie 20.00, dziś będzie podobnie.

      Usuń
    4. Dziękuję nie moge się już doczekać. :)

      Usuń
  22. Witaj Patrycjo :) Strasznie mi się nudzi, więc zadam ci parę pytać by zabić czas.
    - Jak Ci idzie na studiach?
    - Czy kobaltowy to nadal twój ulubiony kolor?
    - Jak Ci się podoba nowy utwór Avicii, dokładniej ,,Broken Arrows"?
    - Na kiedy przewidujesz zakończenie tego opowiadania? Nie żebym miała dość, ale nie mogę doczekać się nowego ff :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedawno skończyłam zajęcia i wykłady, zatem zabieram się za odpowiedź :)
      1. Studia trochę męczą, w szczególności, gdy uczysz się tego, co już wiesz i masz opanowane. Nie narzekam jednak, bo zawsze mogło być przecież gorzej. Pierwsze kolokwia mam już za sobą i wcale nie są takie straszne jak opowiadają, a sesja będzie tylko dopełnieniem. Jestem zwolenniczką zasady, że systematyczne uczenie się przynosi większe efekty, niż zarywanie nocki przed egzminem ;)
      2. Kobaltowy już nie, świąteczna zieleń teraz bardzo mnie satysfakcjonuje :)
      3. Czy taki nowy to nie wiem, gdyż słucham go od początku października i jak zawsze trafił w mój gust. Jest rozluźniający i przyjemnie dzięki niemu spędzam półtorej godziny wykładu o arcydziełach sztuki hiszpańskiej.
      4. Odpowiadałam na to pytanie chyba w każdym komentarzu i jak do tej pory nic się w mojej wizji nie zmieniło :)

      Usuń
  23. Cieszę się z tego, że na studiach dobrze sobie radzisz. Dzięki temu więcej czasu na Dramione.
    Czy wszyscy powariowali z tym zielonym? A gdzie adoracja czerwieni? Przynajmniej ja pozostałam jej wierna. Tak na serio nie lubię zielonego przez pokój mojej sąsiadki, która cały salon miała w tym właśnie kolorze. Wiem, że masz na myśli ten ciemny kolor, który z czerwienią prezentuje się nadwyraz cudnie. I świątecznie :)
    A jeśli chodzi o zakończenie rozdziału, miałam na myśli datę, taką troszeczkę przybliżoną. Jeśli podawałaś, to przepraszam.
    Czytasz jakąś ciekawą książkę?
    A, i przesłuchałam piosenkę, której tytuł podałaś. W sumie to było już dość dawno. Niemniej jednak zrozumiałam większość tekstu, z czego jestem niezmiernie dumna. Rozumiem, że utwór opisuje pewną część twojej przeszłości, pamiętam też twój komentarz pod pewnym ff, w którym wyraziłaś zrozumienie dla zachowania Hermiony. Jeśli spotkało cię coś podobnego, wiedz, że jest mi na prawdę przykro, ale cieszę się też, że sobie z przeszłością poradziłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy tak do końca mam więcej czasu na Dramione to nie byłabym taka pewna ;)
      Piękna butelkowa zieleń zawsze wraca do mnie co jakiś czas. Chyba po prostu dobrze się czuję w tym kolorze, podobnie jak w zieleni wojskowej. Czerwień to dla mnie bardzo niebezpieczny kolor, gdyż jestem blada jak ściana, a do tego mam niemalże białe włosy, więc mogę uzyskać dość nieciekawy efekt. Z resztą ja na ogół nie wyglądam dobrze w ciepłych kolorach typu: czerwień, pomarańcz czy też żółć.
      Może i lubię matmę, ale aż tak to mi się liczyć nie chce :) Może opowiadanie będzie trwało jeszcze rok, półtorej, może dwa miesiące. Nie wiem. Wszystko zależy od czasu, weny, chęci i materiału na studiach. Bo wybacz, ale moją ukochaną filologię zawsze będę stawiała na pierwszym miejscu. Dlatego podanie nawet przybliżonej daty jest w tym wypadku niemożliwe.
      Aktualnie kończę czytać książkę reportażową "Yves Saint Laurest. Niegrzeczny chłopiec", potem mam zamiar zabrać się za "Listy do Yves'a", a już na półce czeka na mnie książka autorstwa Laurence Banaim "Yves Saint Laurent". Święta zatem zapowiadają się ciekawie. A! No i oczywiście "Świat według Karla"... Karla Lagerfelda :)
      Przeszłość to blizna, której się nie pozbędzie w żaden sposób. Można ukryć, ale nie zniszczyć. Czy sobie poradziłam do końca? Cóż, na razie się wspinam ;)

      Usuń
  24. witaj :) wspominałaś ze lubisz Coldplay to w takim razie jak jest twoja ulubiona piosenka bądź też album tegoż zespołu ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ich utwór jest moim ulubionym. Mam wszystkie wydane jak dotąd płyty i chętnie wracam nawet do ich pierwszych utwór, jak Yellow, Shiver czy Parachutes. Uwielbiam instrumentalną wersje Viva La Vida oraz Life In Technicolor, A Sky Full Of Stars również skradło moje malutkie serce ;) Mogłabym wymienić wszystkie ich piosenki, a przy każdej napisałabym, że jest moją ulubioną. Głos Chrisa Martina po prostu hipnotyzuje, jest magiczny, jedyny w swoim rodzaju, a ja uwielbiam piosenki, w których słychać duszę i włożoną pracę artysty.

      Usuń
  25. O, której godzinie zazwyczaj dodajesz rozdziały.
    Ja zawsze w dzień planowanej publikacji siadam przd komputerem i czekam.
    To mój ulubiony dramione!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj po godzinie 20.00. Dziś opublikowałam rozdział dużo wcześniej w drodze wyjątku :)

      Usuń
  26. Na jaki kierunek chciałabyś się dostać na pwr?

    OdpowiedzUsuń
  27. Dzięki za odpowiedź!

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie wiem, czy się przypadkiem nie powtórzyła,ale nie dawno zaczęłam czytać twoją historię i tak się zastanawiam, skąd wziął ci się pomysł no to opowiadanie? Pytam, bo szczerze powiedziawszy jeszcze nigdy nie spotkałam się z czymś podobnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opowiadanie jest przeinaczeniem tego, co spotkało mnie w życiu. Podobnie jak Hermiona straciłam coś ogromnie ważnego. Spokojnie, w ciąży nie byłam. Wesoła historia to nie jest, a ja też nie czuję się na siłach, aby napisać o tym. Opowiadanie pomaga zapomnieć o tym przykrym i ciężkim okresie, a zarazem pokazać, może nie dosłownie, jakie jest moje życie i otaczający mnie ludzie.

      Usuń
  29. Spoko, dzięki za odpowiedź i powiem jeszcze raz, że to jest naprawdę bardzo oryginalna historia, a ty świetnie piszesz. Twoje opowiadanie wciąga od pierwszego rozdziału, aż do końca.

    OdpowiedzUsuń
  30. Witam,
    Na wstępie chciałbym Ci powiedzieć, że świetnie piszesz. Nie pytam się o nowy rozdział bo wiem kiedy to będzie, jednakże zastanawiam się kiedy pojawi się nowa odsłona ,, Kawy z". Bardzo spodobał mi się ten kącik i nie mogę się już go doczekać. I drugie pytanie. Z kim będzie można pogadać przy kawce? :)
    ~M~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kawa z..." będzie się pojawiać co jakiś czas, a następną planujesz dopiero na przełomie marca i kwietnia. Jeśli wykorzystamy wszystkich bohaterów tak szybko to nic nie zostanie ;) A kto będzie następny? Sama jeszcze nie wiem, ale z pewnością nie Draco czy Hermiona. Wszyscy w swoim czasie :)

      Usuń
  31. Dzięki za tak szybką odpowiedź.
    ~M~

    OdpowiedzUsuń
  32. Kiedy dodasz rozdział 42?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdziały pojawiają się na blogu najczęściej między 20.00 a 21.00. Przepraszam za dzisiejsze opóźnienie, ale przegrałam walkę z grypą i po prostu z osłabienia przysnęłam. Wstyd mi teraz za siebie :(

      Usuń
    2. Nie masz się czego wstydzić. Każdemu należy się sen i odpoczynek. Wiem również, że każdy ma różnorakie zajęcia w życiu. Ty np: studia. Rozumiem, że każdy potrzebuje spokoju. Ale pewnie doznałaś ten ból, gdy czekasz na najzajebistszy punkt dnia godzinami, a tu czeka cię rozczarowanie. Nie chce ci niczego narzucać, bo to nie twoja wina, że chorujesz. Po prostu czytam twój blog... Może, od 7 miesięcy? W tym czasie zdążyłam przeczytać wszystkie rozdziały chyba z 6 razy, z nudy od wyczekiwania. I z twoimi opowiadaniami nie jest tak, że nudzą. Skoro poświęcam godzinie na kolejne przeczytanie rozdziałów, to stwierdzam, iż muszą być zajebiste. Ty pocieszasz, inspirujesz, robisz kuźwa wszystko co najlepsze tymi opowiadaniami! Po prostu nie ma słów, by określić to co robisz, bo to jest zbyt zajebiste. Dlatego nie komentuję twoich rozdziałów. Uważam to za niepotrzebne, bo przecież chyba zdajesz sobie z tego sprawę, że jakbyś wydała książkę to byś pływała w hajsie. To jest zbyt oczywiste. Ale dochodząc do sedna sprawy, chciałabym by dodawanie rozdziałów co tydzień powróciło. Po prostu nie daje rady wytrzymać tyle od twoich rozdziałów. 2 tygodnie to zbyt długa rozłąka.
      Hmmm... Może zacznę się podpisywać, bo zamierzam zacząć komentować twoje wpisy. :>
      ~ Karola ~

      Usuń
  33. Słowem wstępu: lubię dużo czytać, i często po związania się z bohaterami szukam różnych ciekawych opowiadań. Ale bardzo rzadko komentuje. Może dlatego że do tej pory skupialam się głównie na treści, teraz patrze też czy opowiadanie, jeśli nie jest skończone to czy dalej ktoś je pisze. Ale tak już mam, nie lubię się ujawniać. To tyle na temat, czemu nie komentuje każdego przeczytanego rozdziału.

    A teraz trochę o opowiadaniu. Na początku nie byłam przekonana, co do fabuły. Raziło mnie bardzo wpłątanie w historię śmierci dziecka (może dlatego, że mam 2,5 letnią córeczkę i nie wyobrażam sobie stracić jej). Ale przebrnelam dalej. I na szczęście, bo wydarzenie to stało się już tylko tłem, co jest spójną całością. I BARDZO mi się to opowiadanie podoba. Często nie mogę się doczekać nowych rozdziałów, ale o tym zaraz. Oczywiście, są osoby i wątki, które mi się nie podobają (nie chodzi o złe przedstawienie tego przez Ciebie, one takie mają być np. Miranda i Keffler), ale to byłoby dziecinne chcieć, byś o nich nie pisała. Opowiadanie byłoby płaskie, a tak to jest za-je-biste!

    A teraz troszkę o dodawaniu, odpoczywaniu, spóźnianiu się itp. Chociaż to bardziej do innych czytających i komentujących. Dziewczyno! Jesteś PIERWSZĄ blogerką/autorką (jak zwał), która dodaje tak bardzo systematycznie. Myślę, że nie musisz się przejmować innymi, piszesz w swoim tempie i rób tak dalej! Nie chcesz, nie masz weny to dodawaj rzadziej, masz czas i chęć to częściej. Ludźmi, którym coś nie gra się nie przejmuj, bo Twój styl pisania sam się obrania. Ci, którzy doceniają, zostaną nawet jeśli bez słowa odejdziesz na miesiąc.

    Ode mnie to tyle, mam nadzieję, że nie ma większych błędów w mojej wypowiedzi (autokorekta taka super) i że wszystko dobrze opisałam, by dodać Ci pewności siebie. Bo serio, jesteś świetna. Jak mówisz będzie-to jest. To bardzo rzadko spotykane. Przynajmniej na blogach, po których ja się włóczę. Generalnie to podziwiam Cię, chociaż sama pracuje, studiuje, wychowuje dziecko i jeszcze czas na faceta (mieszkamy razem, ale też trochę sami musimy być) i przyjaciół musze znaleźć. Także: jesteś naprawdę WIELKA!

    Pozdrawiam
    ~Snedronningen

    OdpowiedzUsuń
  34. Krótko : dlaczego Dramione ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo od samego początku mam słabość do Draco, nawet gdy chował się za nogami Lucjusza. A czemu z Hermioną? Chyba dlatego, że mój pierwszy fanfick, z jakim się spotkałam był właśnie o tematyce Dramione i każda próba sparowania ich z kimś innym kończyła się po prostu klapą w mojej wyobraźni.

      Usuń
  35. Wzorowałaś się na czymś pisząc opowiadanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagięłam rzeczywistość w jakiej żyję, dużo elementów to przekształcone wydarzenia mojej przeszłości. Nie wiem, czy moje opowiadanie przypomina jakąś historię, ale jeśli coś Ci się rzuciło w oczy chętnie się tego dowiem :)

      Usuń
    2. To ciekawe, że przekształcasz swoje życie w opowiadanie.
      Pisałaś, że jesteś trochę jak Draco. Czy Dracon w twoim opowiadaniu jest Twoim odzwierciedleniem?

      Usuń
    3. Draco to ja obecna, Hermiona to moja osoba w przeszłości. W gorsze dni jestem natomiast jak Yves. Postacie poboczne to moi przyjaciele, znajomi, rodzice i rodzina; często różne cechy ich charakterów są połączone w jednym bohaterze.

      Draco to dominanta mnie - sposób myślenia, postrzegania ludzi i świata, odpychające momentami zachowanie; łączy nas zbyt dużo, żeby wymienić wszystko. Jeśli zaś chodzi o Hermionę - nie mogę powiedzieć o tym zbyt wiele. Zostałam mocno, cholernie wręcz skrzywdzona w przeszłości i wciąż nie potrafię o tych wydarzeniach mówić. Ta dwójka jednak daje pogląd na to, jaką jestem osobą w rzeczywistości.

      Usuń
  36. Przepraszam, że odpowiadam tak późno :)
    Dziękuję za szczerą odpowiedź. Nie chcę drążyć, ale nie nie daje mi to spokoju, nie umiem sobie wyobrazić co ty przeszłaś, że z Hermiony zmieniłaś się w Dracona. Oczywiście jest to pytanie czysto retoryczne i rozumiem jeżeli mi na nie odpowiesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia gorzka jak piołun, cierpka niczym aronia, odrobinę zaprawiona słodkim romantyzmem i wypełniona słonym smakiem erotyzmu, ale miłość to największe kłamstwo, jakim można te wydarzenia określić. Nie mogę napisać, przez co dokładnie musiałam przejść, żeby skrystalizował się we mnie czysty Draco, a Hermiona została wyparta. To nie miejsce na takie opowieści, a i ja nie jestem osobą, która się w tej kwestii uzewnętrznia. Wiem natomiast, że nikomu, nawet najgorszemu wrogowi, a mam ich jak się okazuje dość sporo, nie życzę miesięcy (przeszło roku) takiej psychicznej tortury, z którą ja musiałam się zmierzyć. Umysł to największa broń z jaką mamy do czynienia.

      Może kiedyś uda mi się mówić o przeszłości normalnie, ale teraz... Czuję, że to jeszcze nie jest właściwy czas.

      Usuń
    2. Rozumiem ;)
      Nie martw się, czasami są lepsze chwile, a czasem gorsze :)
      Ważne, żeby iść do przodu i się nie poddawać!!!


      Pozdrawiam [Karola ]

      Usuń
  37. Planujesz może już następnego bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam w głowie jeden pomysł. Potem przyszedł drugi, a ostatnio zrodził mi się trzeci. Wszystkie się od siebie różnią i każdy wydaje mi się dobry, ale na który się zdecyduję jeszcze nie wiem. I tak będę musiała prosić was - czytelników - o pomoc, więc głową do góry ;)

      Usuń
  38. Napisałabys może rodzial z puktu widzenia Zabiniego,Draca,Rona lub Mirandy?
    Dawno już Severusa nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Severusa napiszę, ale jeszcze nie teraz. Draco pojawia się dość często, Rona nie przewiduję, Miranda nie gra większej roli, a Zabiniego jest praktycznie tyle samo, co Draco. Wplatam ich wszystkich do opowiadania, ale nie piszę z ich perspektywy, ponieważ po prostu tego nie lubię i raczej tego nie zmienię.

      Usuń
  39. Anonimowy03 maja, 2016

    Kiedy przewidujesz dodać ostatnią część miniaturki? Nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzecia część miniaturki pojawi się na blogu przed przerwą, gdyż sesja zbliża się wielkimi krokami i przez ten czas nie planuję niczego publikować. Tak myślę, że wstawię ją za dwa lub trzy tygodnie.

      Usuń
  40. A następny blog będzie o Draco i Hermionie czy nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak, może nie. Mam kilka pomysłów, niekoniecznie na Dramione.

      Usuń
  41. Czy następna kawa może być z Ginny?.

    OdpowiedzUsuń
  42. Anonimowy17 maja, 2016

    To nie pytanie ;)

    Życzę Ci powodzenia w sesji :-D

    Pozdrawiam [Karola ]

    OdpowiedzUsuń
  43. Odpowiedzi
    1. Podam za tydzień razem z rozdziałem :)

      Usuń
  44. Czy pojawią się jeszcze jakieś miniaturki tak ciekawe jak 8? W sensie wszystkie są super, ale 8 jest po pierwsze - długa, po drugie - mega wciągająca i ciekawa, po trzecie - (według mnie) najlepiej napisana, bo nie ograniczałaś się tylko do jednej części, ale AŻ 3!
    Czekam na kolejne Twoje dzieła ♥
    FA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skupiłam się teraz na opowiadaniu, ale miniaturki jeszcze będą. Nie wiem, czy tak ciekawe, ale postaram się dać z siebie wszystko :)

      Usuń
  45. Czy planujesz napisać o tym żeby któryś z nich (Draco lub Miona) Wreszcie się przyznali?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! Tylko opornie mi to idzie ;)

      Usuń
  46. Co ile pojawia się nowy rozdział? A tak na marginesie mam nadzieje,że nie przestaniesz pisac bo twoj blog jest cudny
    ~Tajemnicza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdziały pojawiają się co dwa tygodnie. Zapraszam jutro po godzinie 22.00

      Usuń
  47. Z kim będzie następna kawa? :d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podam jutro razem z nowym rozdziałem.

      Usuń
  48. W filmie o Harrym Poterze Hermiona ma kota dodasz go do opowiadania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić sposobu wprowadzenia Krzywołapa do opowiadania.

      Usuń
  49. Zrobisz rozdział z Rolandą i Sewerusem,lub Harrym i Pansy w końcu opiekują sie teraz Dulkiem proszę. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wspomnę o nich w kolejnych rozdziałach, ale niczego nie obiecuję.

      Usuń
  50. Kiedy kolejna miniaturka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jak jakąś napiszę :)

      Usuń
    2. Dzięki, dużo się dowiedziałam, ale umieram z nudów i szukam po necie innych opowiadań do czasu gdy wyjdzie nowy rozdział, jaram się nim bo normalnie jeden przeczytam w pół godziny, a nowe chwytam w 15 minut i później mam deprechę przez 13 dni marudząc ,,Chcę nowy rozdział'' i tak w kółko XD

      Usuń
    3. Cóż, czasem tak bywa. Nie mam jednak póki co żadnych pomysłów na nowe miniaturki. Jeśli coś się zmieni, może nagle dostanę natchnienia w Grenadzie, z pewnością o tym napiszę :)

      Usuń
  51. Witaj,dlaczego nieodpowiedziałas na pytania Ive.,którę wysłała do Draco?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może byłam czymś zajęta? Nie chcę być niegrzeczna, ale trochę kultury by jednak nie zaszkodziło. Odpowiadam na każde pytanie, ale nie zawsze po dwóch czy trzech minutach.

      Usuń
  52. Zrobisz kiedyś kawę ze sobą? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mną kawy nie będzie, ponieważ po to stworzyłam zakładkę "pytania". Kiedyś miała ona nazwę "pytania do mnie i o mnie". To tutaj możesz mnie zapytać o co tylko zechcesz i czuć się jak na kawie z bohaterami opowiadania :)

      Usuń
  53. Witaj,
    mam małe pytanie. Czy mogłabym zostawić gdzieś informacje na temat swojego bloga? Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź :)
    Pozdrawiam,
    SEL ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie mnie zaskoczyło, gdyż bywa, że autorzy blogów po prostu ładują mi spam do komentarzy pod rozdziałami, często nie czytając nawet tego, co wstawiłam. Ot, piszę opowiadanie, więc zapraszam, a twoje mam tam, gdzie słońce nie dochodzi. Miło mi, że zapytałaś o miejsce, gdzie możesz polecić swój blog. Mam w takim razie propozycję. Nie wiem, czy czytasz moje opowiadanie. Jeśli tak, to przepraszam za niewiedzę, ale jeśli nie, to przeczytaj chociaż jedną notkę, nawet miniaturkę, napisz kilka słów, co sądzisz i bez problemu możesz umieścić adres swojego bloga w komentarzu, a ja dodam go potem do spisu stron, które czytam i polecam, a który znajduje się po prawej stronie. Chętnie też na niego zajrzę i jest możliwość, że polecę go przed następnym rozdziałem w ogłoszeniach, które piszę przed każdą notką.

      Również pozdrawiam i czekam na odpowiedź :)

      Usuń
  54. Jak ci mijają wakacje? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość aktywnie :) znalazłam ludzi, z którymi mogę porozmawiać i dowiedzieć się więcej o Lorce. Niestety przenoszę się już w środę, bo chcę odwiedzić znajomych w Almerii, a stamtąd do Malagi lub Sewilli - chcę rozeznać się w uniwersytetach, bo planuję studiować w Hiszpanii. Moja lista miejsc, w które się wybieram jest tak długa, że nie będę się o niej rozpisywać. W każdym razie to najlepsze wakacje, jakie mogłam sobie wymarzyć. Tu wszystko jest inne; klimat, ludzie, samopoczucie... tu aż chce się żyć, chce się wstać z łóżka i iść gdziekolwiek! Ja się zakochałam, a na dodatek uzależniłam się od hiszpańskiej kuchni :D Uwielbiam owoce morza, więc czuję się tu jak w raju. Naprawdę polecam taką wycieczkę. Może nie samemu, bo na to trzeba być gotowym, ale nawet na dwa tygodnie, bo Hiszpania uzależnienia. W tym roku Andaluzja, a w przyszłym, kto wie? Katalonia, Kastylia i León, Nawarra, Estremadura... Strasznie chciałabym zobaczyć Kraj Basków, ale w tym roku nie dam rady. Może na święta? A Ty jak tam spędzasz wakacje? Jakieś wyjazdy?

      Usuń
  55. Hejka ;) mam pytanko odnosnie 51 rozdzialu, w aktualnosciach juz widze 52 a w spis tresci nadal tylko 50... :( i teraz sie zastanawiam czy to cos szwankuje ze go nie widac czy po prostu jeszcze nie dalas rady go dodac
    Pozdrawiam serdecznie :)
    Ps. Jesli po prostu nie dalas rady to luz ja wierna fanka poczekam :D warto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, wszystko gra. Po prostu go wczoraj nie dodałam do spisu treści, bo bywa, że o tym zapominam :) Już wszystko powinno być w porządku.

      Usuń
  56. Hejka cieszę się,że masz tak cudowne wakację i już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału.Ale teraz ma mdo ciebie cztery pytania.
    1.Kiedy następna kawa i z kim?
    2.Zamierzasz spomnieć w następnym rozdziale Dulce i Harrego?(Fajny pomysł by Severus mieszkał koło Harrego,może polubi małą Lilly i zaspokoi swój instykt tatyrzyński)
    3.Czy w opowiadaniu napisesz coś o Hiszparni?
    4.Chcesz wysłać Draco i Hermionę tam w podróż poślubną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Myślę nad tym póki co, ale przy następnym rozdziale już powinno być to wiadome.

      2. To był raczej taki zapychacz akcji. W następnym rozdziale nie będzie ich z pewnością.

      3. Absolutnie nie.

      4. Wybacz, że Cię rozczaruję, ale nie będzie ślubu ani podróży poślubnej. Nie w tym opowiadaniu :)

      Bawię się doskonale i naprawdę nie chcę wracać przed październikiem. Hmmm... A może zostanę już tu na zawsze? Również życzę miłych wakacji, póki jeszcze trwają :D

      Usuń
  57. Szkoda mam nadzieje,że przynajmiej nie wezmą ślubu kościelnego tylko cywilny.Jak narazie to w opowiadaniach które czytałam lub czytam tak złykle jest.Mam jeszcze jedno do ciebie pytanie.
    Dlaczego Draco spał na podłodze?Jakos nie pamiętam tego momentu w wcześniejszych rozdziałach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Nie wezmą ŻADNEGO ślubu. Nie w tym opowiadaniu takie skoki na głęboką wodę. Spanie na podłodze przez Draco to rozdział 50; po balu Hermiona spała w łóżku Malfoya, ale on nie położył się obok niej. Miłość miłością, ale nie chciał jej wprawiać w zakłopotanie i spać z nią bez jej zgody. To takie powierzchowne, ale krócej się nie da.

      Usuń
  58. Szkoda mam nadzieje,że przynajmiej nie wezmą ślubu kościelnego tylko cywilny.Jak narazie to w opowiadaniach które czytałam lub czytam tak złykle jest.Mam jeszcze jedno do ciebie pytanie.
    Dlaczego Draco spał na podłodze?Jakos nie pamiętam tego momentu w wcześniejszych rozdziałach.

    OdpowiedzUsuń
  59. Dziękuję ci Ralistko!!!!!
    Mam ochotę zacząć skakać na trampolinie,a jest godzina 22.56 i pada deszcz.Super,ze następna kawa będzie z Severusem Snape'em.Szkoro chcesz,bym zanudzała się poszukująć nowego bloga.Moze chociaż powiesz,dlaczego chcesz go konczyc?Gdy wakacje jeszcze trwaja?!.Myślałam,że dopiero skończysz opowiadanie po 15 stycznia.Dzien po mojej skonczonej 17-sce.Lub po waletynkach.Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kończę opowiadanie, ponieważ mam już pewne plany i nie zrezygnuję z nich. Przykro mi, ale do 15 stycznia ten etap zostanie już dawno zamknięty i nie będzie odwrotu. Historia absolutnie mnie nie znudziła, więc kończy się nie z powodu braku weny, ale dlatego, że zaszły pewne zmiany, które mnie do tego zmusiły. Piszę drugie opowiadanie, które zdecydowanie różni się od bieżącego, a zapoznacie się z nim niedługo po zakończeniu aktualnej historii, więc jeśli lubisz czytać to co piszę, to nie będziesz musiała szukać nowego bloga i nudzić się. Nie pozbędziecie się mnie tak szybko :P

      Usuń
  60. Z kim będzie kolejna kawa?
    Czy masz pomysły na kolejne historie?
    Od ilu lat uczysz się hiszpańskiego?(bo zakładam, że uczysz, skoro studiujesz filologię)
    Wpadniesz do mnie? dramione-ja-to-ja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Zajrzyj do odpowiedniej zakładki :)
      2. Oczywiście, ale nic nie zdradzę. Wszystkiego dowiecie się już niedługo.
      3. Od 4 lat. Co ciekawe, żeby iść na filologię wcale nie musisz znać języka. Przynajmniej tak jest na Uniwersytecie Wrocławskim :)
      4. Postaram się zajrzeć, jak znajdę trochę czasu.

      Usuń
  61. Dlaczego nie ma nowego rozdziału?Miał być 2 dni temu.Cos ci się stało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtórzę kolejny raz: jeśli rozdział z jakiegoś powodu miałby się nie ukazać, zawsze o tym informuję. Nie zostawiam was bez wiadomości; zawsze tak było, jest i będzie.

      Usuń
  62. A czy w tym twoim nowym blogu będzie taki wariat jak Zabini lub Dulce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, nie uważam, że Zabini lub Dulce to wariaci, ale widocznie inaczej odbieramy bohaterów. W nowym opowiadaniu oczywiście pojawi się Blaise, ale nie zabawi w nim długo. Pies to trochę inna historia.

      Usuń
  63. Czy twoje drugie opowiadanie będzie publikowane na tym blogu?Zżera mnie ciekawość czy to będzie dramione <3
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Decyzji jeszcze nie podjęłam, ale prawdopodobnie tak - będzie na tym samym blogu. Z tworzeniem nowego, podawaniem adresu, odpowiadaniem na pytania, gdzie jest kolejne opowiadanie byłoby strasznie dużo zachodu, a tak wszyscy wszystko wiedzą, a przynajmniej mam taką nadzieję. Gdyby jednak okazało się, że nowa historia będzie publikowana na innym blogu z pewnością wyraźnie poinformuję, gdzie dokładnie można ją znaleźć.

      Również pozdrawiam,
      Realistka :)

      Usuń
  64. Dlaczego,to już ma być ostatni rozdział?Dopiero teraz akcja nabiera tempa.Zastanów się jeszcze nad tym proszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział 55 będzie niestety ostatnim i nic tego nie zmieni. Historia kończy się właśnie dlatego, że zaczyna się rozkręcać; przerwa jest wskazana, a nawet konieczna, choć wiem, że narażam się wielu czytelnikom i zjecie mnie za to żywcem. 23 października wszystko wam wyjaśnię, obiecuję :)

      Usuń
  65. Hej,mam pytanie czy w dnia 25 grudnia poznamy szczegóły,datę publikacji 2 części opowiadania?I jeszcze jedno (mam nadzieje ,że nie spamuje xD)ale czy do daty powyżej nie będziesz dodawała nowych tekstów?Ogólnie to przepraszam za moja ciekawość ale coż taka już jestem,i jeśli Ci nie potrzebnie spamuje ale naprawdE nie wiedziałam gdzie napisać xD
    Pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre miejsce wybrałaś na powyższe pytania :) Myślę, że wtedy jeszcze nie będzie dokładnie wiadome, kiedy zostanie opublikowana druga część. Raczej spodziewajcie się czegoś orientacyjnego, nie szczegółowej daty. Co do nowych tekstów, to może trafi się jakaś miniaturka, ale nic nie obiecuję. Po prostu nie wyrabiam się z uczelnią i boję się, że na blogu wszystko byłoby bardzo niechlujne, więc czekam, aż sytuacja trochę się ustabilizuje, czyli do świąt, a wtedy zacznę znów publikować.

      Nie spamujesz, bo od takich pytań jest własnie ta zakładka. Ciekawość mnie nie dziwi i ani trochę nie denerwuje, więc możesz śmiało pytać.

      Usuń
    2. Dzięki,powodzenia na uczelni.

      Usuń
  66. Hej :)
    Przeczytałam kawę z Hermioną i nie jestem pewna czy aby na pewno wszystko dobrze zrozumiałam...
    Będzie druga część tej historii, która rozwiąże wszystkie nie rozwiązane sprawy z tej części?
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muy bien :) Będzie druga część, ale dopiero, jak skończę drugie opowiadanie, czyli pewnie za rok, ponieważ kolejna historia ma znacznie mniej rozdziałów. Druga część będzie kontynuacją pierwszej. Rozwiążą się w niej wszystkie problemy, które dotknęły bohaterów - miłość Hermiony i Draco, klątwa Yves, kłopoty rodzinne Potterów, przyjaźń Miony i Ginny postawiona na szali, ciąża Weasleyówny, perypetie Severusa i Rolandy, a także trudy Lucjusza w utrzymaniu ogrodu. Będzie zabawa i będzie się działo ;) Tak między nami, to powiem jeszcze, że w głowie mam już trzecią część, ale o czym ona będzie, tego zdradzić nie mogę.

      Usuń
    2. No to wiedz, że ja tu zostaje. A przynajmniej pójdę za tobą na koniec świata! XD

      Usuń
  67. Czy - odnośnie drugiego opowiadania i "Uwagi" - chodzi o któreś konkretne dzieła, czy po prostu - o autora?
    Lottie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głównie chodzi o sonety ciemnej miłości, jednak znajomość romance sonámbulo, czy trylogii andaluzyjskiej również jest wskazana; nie wymagam, żebyście na gwałt czytali to wszystko, ale tak pobieżnie orientowali się, skąd pochodzą niektóre cytaty i do czego nawiązują przedstawiane w opowiadaniu zachowania czy sceny. Co się zaś tyczy samego Lorci, to znajomość jego życiorysu nie jest aż tak istotna, jednak gorąco polecam go przeczytać, choćby od tak z czystej ciekawości. Od razu zaznaczam, że wikipedia to stanowczo za mało ;)

      Usuń
  68. Z góry przepraszam za spam!
    Witaj!
    Dołącz do Księgi Baśni! Katalogu gdzie tworzymy nową księgę z baśniami, a twoja będzie jedną z nich!
    Mamy mnóstwo ciekawych konkursów i zabaw!
    Dołącz już dziś!
    http://ksiega-basni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  69. (Przepraszam za zostawienie komentarza z reklamą w tej zakładce, ale nie znalazłam żadnej innej zakładki ze spamem.:< )

    Brakuje Ci miejsca, w którym mogłabyś zareklamować swoje opowiadanie? Dostrzegłyśmy, że na swoim blogu publikujesz teksty związane między innymi z Hermioną Granger, więc wydaje nam się, że nasz katalog — Katalog Granger, działający już ponad dwa lata! — to miejsce idealne właśnie dla Ciebie!
    Dowiedz się kilka ciekawostek na temat aktorów z Harry'ego Pottera, przeczytaj wywiady z różnymi osobami, zobacz jakie organizujemy konkursy. Zerknij co piszemy w dzienniku Hermiony Granger i poprzeglądaj tablicę ogłoszeń! To jedne z niewielu atrakcji, które mają miejsce na Katalogu Granger, a jest ich o wiele więcej. Dołącz do nas i przekonaj się sam/a, czy warto zostać z nami na dłużej. Stwórzmy razem miejsce, w którym będziemy mogli rozmawiać, podzielić się swoimi wrażeniami na różne tematy, nie tylko te związane z „Harrym Potterem…”. Rozwijajmy wspólnie nasze pasje.
    Dołącz do nas, a my zapewnimy Ci tylko jedno — nie zawiedziesz się!
    http://katalog-granger.blogspot.com/

    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  70. Hej, ja chciałam się tylko spytać czy masz w planch kolejną miniaturkę. Niedawno znalazłam ten blog i to one najbardziej chwyciły mnie za serce.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pueees... U mnie z miniaturkami jest niestety różnie, jak mnie najdzie to piszę, jak nie, to choćby się waliło i paliło nic nie wyjdzie spod moich palców. Jednak miniaturek dawno nie było, więc dobrze, że pytasz, bo możliwe, że najdzie mnie na nie wena. Póki co mam pomysł, jak zapełnić braki na blogu przez miesiąc, gdy nic nie jest publikowane, niekoniecznie związane z miniaturkami, w sensie z formą, w jakiej je do tej pory pisałam, ale na jakieś historie poboczne będziecie mogli liczyć.

      Ponieważ niewiele wiadomo z komentarza powyżej, teraz zaprezentuję wersję bardziej logiczną; będą miniaturki, nie zawsze o Draco i Hermionie (ale ich dotyczące), zatem możesz na mnie liczyć ;)

      Również pozdrawiam i mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy,
      Realistka

      Usuń
  71. Siostro...
    Czy reagujesz jeszcze na to słowo?

    OdpowiedzUsuń
  72. Nie wiem, czy jeszcze do tej zakładki zaglądasz, ani czy ktoś już wcześniej nie pytał Cię o to samo, o co ja chcę spytać - proszę jednak o zrozumienie, bo tu jest jakieś sto pięćdziesiąt komentarzy powyżej... To może przejdę do rzeczy.

    1. Wiem, że kobiet nie powinno się pytać o wiek (w końcu sama uczęszczam do toalety z kółeczkiem na drzwiach), ale chyba rozwój pisarski idzie w parze z liczbą wiosen na karku, więc... jak wiele wiosen ciąży na Twoim?

    2. Jak szybko idzie Ci pisanie rozdziałów? Nachodzi Cię, siadasz i piszesz od razy po trzydzieści stron, czy wygląda to jakoś inaczej?

    3. Czytasz jakieś fanfiki w wolnym czasie? Jakieś inne Dramione? Czy w tej kwestii ograniczasz się do swojej twórczości?

    4. Jeśli na pytanie numer trzy odpowiedziałaś "tak"... Co myślisz o aktualnym rozwoju Dramione? Powiedzmy, poziomie autorek/ów?

    5. Jak długo piszesz? Jak Ci to wychodziło na początku?

    6. Jak tam Twoje studia? Praca?

    Wybacz, jeśli poruszyłam jakiś zbyt prywatny temat, oczywiście wiem, że niekoniecznie chcesz zaspokoić w pełni moją ciekawość i rozumiem to. Po prostu będąc z Tobą od Twojego pierwszego Dramione, przez mianiaturki aż do teraz, czuję się, jakbyś była właściwie moją znajomą.

    Pozdrawiam serdecznie i miłej, no, już nocy życzę,
    Wierna czytelniczka, która z konieczności pisze jako anonim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeśli jakieś pytanie się przewinęło, to kto pyta, ten nie błądzi. Zresztą rozumiem główny powód, sama też miałabym problem żeby przebrnąć przez te wszystkie komentarze ;)

      1. Tak, jestem kobietą, ale jakoś nigdy nie uwłaczało mi to pytanie. Zresztą to, jak wyglądam, a to, jak się zachowuję, to dwie różne sprawy, przynajmniej według mnie. W tym roku zaś kończę 21 lat, konkretnie w nadchodzącą sobotę :)

      2. Dla mnie proces tworzenia rozdziału przebiega w kilku etapach. Najczęściej, gdy napiszę rozdział, to mam ochotę ciągnąć go dalej, rozpocząć następny, co czasami robię, jednak najczęściej zamykam laptopa i daję myślom odpocząć. Chodzę ze scenariuszami wszelakiej maści w głowie, szukam inspiracji wokół mnie, w siebie samej, wszędzie, gdzie tylko się da. Trwa to różnie, od kilku dni, do tygodni. Kiedy coś wydaje mi się na tyle dobre, że sama w to wierzę, wtedy przelewam wizję "na papier", bo jednak piszę na komputerze ;) Są to nierzadko fragmenty, które potem zbieram w całość i nadaję im taki kształt, jaki chcę, żeby dotarł do czytelnika. Sporadycznie, prawdopodobnie na palcach jednej ręki jestem w stanie policzyć rozdziały, które napisałam pod wpływem impulsu, bo akurat dostałam natchnienia; jedne wyszły gorzej, inne lepiej, natomiast obecnie, jeśli już coś mi się takiego zdarzy, nie rzucam się z tym na publikę, po prostu czekam, aż wizja dojrzeje, nabierze czasu, potem do niej siadam i sprawdzam, czy rzeczywiście ma sens i czy godna jest pokazania jej czytelnikom. Reasumując, tworzę rozdziały etapami, najpierw rodzi się scenariusz, potem rozwijam go w głowie, sprawdzam, czy ma sens, jeśli tak, piszę go częściami, na końcu zbieram je w całość, dopieszczam uwagami, które zrodziły się w międzyczasie, edytuję (zarówno w trakcie pisania, jak i kilka razy po, czasami też po publikacji), a na samym końcu zamieszczam na blogu.

      3. Żałuję, ale nie, po prostu brakuje mi na to czasu, ale bywa, że zwrócę na jakieś opowiadanie uwagę i trochę z nim zostaję. Natomiast życie poza blogiem nieco utrudnia mi bycie wiernym czytelnikiem, śledzenie losów bohaterów cudzego opowiadania do końca. Raczej w tej kwestii ograniczam się do swojego ogródka.

      4. Ponieważ odpowiedziałam "i tak, i nie", pozwolę sobie na wyrażenie swojego zdania. W moim odczuciu panuje jakaś dziwna nagonka na wybicie opowiadania, taka chora promocja za wszelką cenę. Mam na myśli sytuacje, gdy osoba, która zaczyna przygodę ze swoim Dramione, nie fatyguje się nawet do przeczytania rozdziału, pod którym zostawia komentarz z informacją o swoim blogu. Nie lubię tego, nie akceptuję i po prostu usuwam, bo jeśli ja, jeszcze na samym początku, decydowałam się na umieszczenie adresu mojego bloga, to zawsze czytałam cudze opowiadanie i wyrażałam opinię na jego temat. Nigdy też nachalnie, niemal z nakazem nie mówiłam: wejdź do mnie! Po prostu jest to dla mnie niepojęte, jak można promować się u kogoś, nie dając szacunku jego twórczości, a samemu jej wymagając.

      Kolejna kwestia to poziom, o którym wspominasz. Dla mnie ludzie piszący fanficki dzielą się na dwie kategorie; są autorzy, którzy decydują się ujawnić twórczość i wiedzą, że zostaną poddani krytyce, ale zdają sobie również sprawę, że będzie miała ona na celu rozwijać opowiadanie - czytelnicy pokażą błędy i sposoby, jak sobie z nimi radzić, ocenią potencjał, nie poprzestaną tylko na ślepym zadowoleniu, bo jest nowy rozdział. Tacy autorzy poszerzają swój warsztat, pracują nad nim, doszkalają, ponieważ widzą w tym sens, nie tylko ich styl pisania na potrzeby bloga się poprawia, ale również życie codzienne.

      Usuń
    2. Druga kategoria autorów to ludzie, którzy piszą, bo mają taką zachciankę. To można często zauważyć w osobistych komentarzach przed czy po rozdziałach, w stylu: uf, udało mi się napisać dziś kolejną notkę, mam nadzieję, że się wam spodoba i widzimy się niedługo, ale tylko wtedy, jeśli pod tym rozdziałem będzie co najmniej 30 komentarzy! Nie, no po prostu, k***a, no nie. Do mnie nie przemawia "rozdział" napisany na szybcika, na kolanie, liczący niecałe dwie strony, naszprycowany podstawowymi błędami ortograficznymi i interpunkcyjnymi, dialogami wyjętymi z ust dzieci bawiących się na trzepaku za blokiem, gdzie ośmioletni chłopiec pyta siedmioletnią dziewczynkę, czy będzie z nim chodzić. Gdzie? Do sklepu po bułki, bo mama kazała? Takim ludziom wisi jak kilo kitu u sufitu ich warsztat pracy, nie chcą go rozwijać, bo uważają, że nie ma takiej potrzeby, a na słowa krytyki, która wytknie jakieś błędy czy też powie, że opowiadanie jest po prostu złe (z wielu powodów), reagują jakąś dziwną, chorą, przewrażliwioną agresją. Pojawia się dziecinna obraza, kpina, nawet bluzgi, a przy tym starają się pokazać, że jednak są dorośli, zwieńczając odpowiedź "nie chcesz, to nie czytaj, nie zmuszam cię do tego". Owszem, ale jeśli zostawia u mnie informację o swoim blogu, to powinien oczekiwać, że powiem, co o nim myślę. I tak samo, jak wielu się podoba, mnie ma prawo nie zadowalać, o czym otwarcie mówię. Takie opowiadania najczęściej obumierają śmiercią naturalną; autorowi się znudziło, zostawia bloga, ewentualnie wrzuci coś raz na jakiś czas, ale wcale nie jest to lepsze, a nawet i gorsze. Może to i lepiej dla społeczności blogowej? Nie mnie to oceniać, jednak z mojego punktu widzenia jest to bardzo dobre poświęcenie.

      Innymi słowy, poziom Dramione zależy wyłącznie od tego, w jakie czeluści internetu zabrniemy. W jednych będzie on bardzo wysoki i wszelkie czepialstwo będzie tylko kwestią gustu, bo nie jesteśmy jednakowi i mamy różne zdania, co uważam za piękne, zaś w drugich będzie wołał o pomstę do nieba i tylko czytelnik, który nie widzi w sobie misji nawracania da sobie spokój, odpuści i stwierdzi, że nie ma sensu wypruwać sobie żył na taką "twórczość". Pomiędzy znajdują się opowiadania mojej kategorii - ani dobre, ani złe, bo wciąż się szkolę, ciągle nad sobą pracuję, ponieważ sprawia mi to przyjemność i chcę być coraz lepsza, czerpię z pisania radość i chętnie uczę się rzeczy, o których nie wiedziałam. Tu nie ma poziomu, tu jest po prostu praca, którą albo czytelnik widzi, albo i nie.


      5. Piszę od lipca 2014 roku, więc już ponad trzy lata. Widzę mnóstwo różnic, z których bardzo się cieszę, bo są one efektami trudu, jaki włożyłam w swój warsztat, owocami pracy, jaką wykonuję. Początki były różne, raz szło mi lepiej, raz gorzej. Popełniałam dużo błędów, łapałam się na niewiedzy, bardziej pisałam to, co czytelnik chciał przeczytać, niż to, co rzeczywiście chciałam przekazać. Przez te trzy lata rozwinęłam się zarówno jako autorka, jak i osoba; troszkę dojrzałam, jestem bardziej świadoma tekstów, które publikuję, udało mi się stworzyć z czytelnikami więź, która sprawia, że do mnie wracają, jestem bardziej otwarta na krytykę i zawsze staram się czerpać z niej jak najwięcej, bo dzięki niej idę dalej, nie zatrzymuję się, chcę być lepsza i dorównać poziomem tym wybitnym autorom, którymi wszyscy się zachwycają. Zmieniły się moje upodobania, inspiracje wybieram z większą rozwagą, w życiu osobistym podejmuję walkę ze słabościami, które bardziej mnie ograniczały, niż rozwijały, nie wstydzę się ich i szukam na nie rozwiązań, choć wciąż polegam bardziej na sobie, niż na innych. To, że nie zostawiam bloga i jestem na nim już trzy lata, pozwoliło mi właśnie dorosnąć. Umożliwiły mi to zarówno pisane teksty, jak i czytelnicy, którzy są ze mną, wspierają, są siłą napędową, gdy ja już chcę się poddać. Jestem z tego dumna, czerpię z każdego komentarza jak najwięcej, bo to wszystko pcha mnie do przodu, pomaga zdobywać cel, którymi sobie wyznaczyłam, nie zamieniłabym tych trzech lat na żadne inne.

      Usuń
    3. 6. Moje studia i praca nie stoją w miejscu. Od zawsze lubiłam się uczyć, no może czasami dostawałam syndromu lenia patentowanego, bo "nic mi się nie chce, i nic nie muszę, nie ukrywam, że mam słowiańską duszę" ;) Z każdym rokiem jest ciężej, zagłębiam się pomału w takie szczególiki językowe, że, nie ukrywam, gubię się nierzadko i bywa, że nie daję sobie rady, obleję jakieś kolokwium, ale zawsze je poprawię, bo uczę się na błędach i dzięki nim jestem w stanie lepiej zrozumieć jakąś zasadę. W minionym roku miałam sytuację, że w semestrze zimowym wszystkie kolokwia miałam zaliczone, w semestrze letnim, zawalałam wszystko jak leci, głównie gramatykę i było mi z tym ciężko, ale starałam się nie poddawać i poświęcałam więcej czasu na jakąś partię materiału. Gdyby ktoś się mnie teraz zapytał, czy polecam mój kierunek studiów, odpowiedziałabym nie; nie, jeśli nie jesteś wytrwały, nie, jeśli uważasz, że język służy wyłącznie do mówienia, bo te studia wymagają znacznie więcej, a wykładowcy są tak samo stanowczy w stosunku do studentów, jak i do siebie.

      Z pracą jest u mnie tak, że jestem bardzo elastyczna osobą. Jeśli mam przyjść i pracować przy biurku, nie ma problemu, ale wiem, że będę się na dłuższą metę dusić, natomiast to, że mam możliwość pracy zdalnej, w zaciszu własnego mieszkania, kiedy mi się chce, kiedy mam na to ochotę, jest z mojego punktu widzenia korzystniejsze, z czego również zdaje sobie sprawę mój pracodawca. Nie jestem osobą, która zostawia coś na ostatnią chwilę, mam naturę perfekcjonisty, wręcz chorą i denerwującą wszystkich dookoła, ale ja lubię mieć wszystko poukładane, będące na właściwym miejscu, nie znoszę spóźnialstwa, niedbałości i olewatorskiego stylu bycia, na zasadzie "co ma być to będzie, więcej nie muszę". Bo ja od siebie wymagam znacznie więcej, bo ja umiem coś poświęcić kosztem czegoś, ponieważ wiem, że dzięki temu się rozwijam.

      Pytania, które mi zadałaś, w żadnym wypadku nie są dla mnie naruszeniem prywatności. Gdyby tak było, pewnie bym któreś z nich pominęła, ewentualnie odpowiedziała bardzo krótko. Strzegę tego, o czym nie chcę lub nie lubię mówić, ale nie jestem też gwiazdą, na widok której krzyczy się na środku chodnika "OMG! To Realistka!". Nie, jestem zwyczajną osobą po drugiej stronie ekranu, normalna, jak większość ludzi. Podoba mi się, że czytelnicy chcą mnie poznać, i to, że nie są przy tym wścibscy, że dalej jestem dla nich druga osobą i tak mnie traktują, jako człowieka, bo to świadczy o tym, że nie zmieniam się na gorsze, ale że utrzymujemy ze sobą relację, która zaczęła się w momencie przeczytania jakiegoś mojego tekstu. Bardzo jestem z tego dumna, nie zaczęłam gwiazdorzyć, traktujemy się tak, jak na samym początku. Natomiast największy szacunek mam właśnie do osób, które są ze mną przez te trzy lata, które zaczynały ze mną, stawiały pierwsze kroki przy moim boku, które mnie wspierały, nakierowywały, radziły, ale też ganiły, kiedy wystąpiła ku temu potrzeba. Także, choć anonimowo, dziękuję, że ze mną jesteś, ta wiadomość bardzo podnosi mnie na duchu i pomaga :*

      Pozdrawiam i trzymaj się ciepło, być może do następnego ;)

      PS Z konieczności? "Znamy się" na tyle długo, że nie czuję się komfortowo z wiedzą, że rozmawiam z osobą, do której nie mogę się nawet prawidłowo zwrócić. Może chociaż pseudonim? Tak dla ułatwienia i nadania konwersacji bardziej intymnego wydźwięku ;)

      Usuń
    4. Bardzo dziękuję za, jakby nie patrzeć, wylewne odpowiedzi, cieszę się, że znalazłaś dla mnie troszkę czasu :))
      Widzisz, owa konieczność nie wynika z mojej niechęci do ujawnienia, raczej niemożliwości pisania z mojego profilu, bo na urządzeniu, z którego aktualnie korzystam (a jest nim szajsung, nie ukrywajmy), nie mogę się zalogować na moje własne konto. A pojawiają się w głowie od razu jakieś teorie spiskowe, że jeżeli napiszę z anonima, podpisując się pseudonimem, ktoś uzna, że zachodzą tu jakieś oszustwa albo później zajdą. Tak, to ja Vi, ale z anonima, nie, to wcale nie była Vi... Chyba wiesz, co mam na myśli. Nie, nikt mi jeszcze nie mówił, że momentami zachowuję się jak paranoiczka. A może powinien. Jeżeli zaś pseudonim Cię interesuje, dla mnie nic lepszego niż się podzielić - Vivianne Peverell, może pamiętasz jeszcze.

      Niewykluczone, że następny nastąpi wkrótce, bo, na gacie Merlina, miałam jeszcze jakieś pytania i zapomniałam. Ale znam się już trochę czasu (jakkolwiek dziwnie to zabrzmiało), więc pewnie za niedługo mi się przypomni.

      Pozdrawiam wzajemnie i do zobaczenia, szybkiego, miejmy nadzieję, o ile mnie pamięć całkiem nie zawiedzie,
      Vi

      PS. Wybacz, że wcześniej oszczędziłam sobie bezpośredniego podpisu. Chyba rzeczywiście jest lepiej, gdy wszyscy wiedzą, kto jest kto, pomijając moją paranoję. Tak, dobrze mieć świadomość, do kogo się właściwie mówi...

      Usuń
    5. Mogę pisać krócej, ewentualnie oszczędniej, bo rzeczywiście, jak zaczynam się nad czymś rozwodzić, to wychodzą takie niekończące się opowieści. Wynika to jednak z tego, że chcę poruszyć w odpowiedzi jak najwięcej i jeszcze więcej wyjaśnić, jedno spostrzeżenie przywodzi drugie, słowo dowodzi istnienia pojęcia, i tak w kółko, dopóki sama nie zgubię się w tym, co piszę :)

      Ulżyło mi, że za brakiem podpisu nie kryją się jakieś teorie spiskowe, tylko czysta złośliwość rzeczy martwych. A czy pamiętam? Mam pamięć tak niezawodną, że przez lata potrafię pamiętać o wszystkim, więc nie bój żaby, u mnie nic nie ginie, tym bardziej tożsamość ;)

      Pytaj, jeśli masz tylko o co, staram się odpowiadać jak najszybciej, choć czasem mi nie wychodzi. Dziś na przykład wrócę dość późno, więc prawdopodobnie padnę do łóżka i tylko z tego powodu nie pogadamy do rana. Ale czekam, za daleko się nie ruszam.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    6. Wreszcie na moim koncie, więc zamieszczę zapomniane pytania.

      Zdecydowanie nie przeszkadza mi długość Twoich wypowiedzi, co więcej, lubię, gdy piszesz w ten sposób, więc droga wolna, jestem gotowa czytać całe wykłady, jeżeli tylko wyjdą spod Twojego pióra. A oto moje pytania, może nieco dziwniejsze niż ostatnim razem:

      1. Jako że wszystko, co tu się dzieje, ma z założenia prowadzić do Dramione, prowadzi też do miłości, w końcu na tym to polega. Chodzi o uczucia. Ale w moim przypadku przy pisaniu są to raczej uczucia wymyślone, o których ludzie mówią, że istnieją, ale ja ich osobiście nie odczuwam - mam tu na myśli miłość. Oczywiście, miłość do rodziny, tak, miłość do ojczyzny w moim przypadku jak najbardziej, bo zaliczam się do typów wyznających "Bóg, honor, Ojczyzna" z ręką na sercu... Racja, jest wiele rodzajów miłości, a każdy kocha inaczej - ja jednak w mojej małej (niestety tylko z założenia, bo to wielki glob), zepsutej główce nie wierzę w miłość romantyczną. Wyczuwam w typ pewną ironię, w końcu piszę Dramione. Nie wierzę i boję się, że nie tyle nie uwierzę, co nigdy nie doświadczę - uważam, że to wszystko wynika z odgórnie przyjętych założeń i przyzwyczajenia. Poznajesz kogoś, zaczynasz go lubić, miło się razem spędza czas... i w społeczeństwie panuje ta mania "miłości", każdy znajdzie swoją drugą połówkę, więc ty też musisz. I wydaje ci się, że kochasz - a potem się przyzwyczajasz. I, o ile nie lubisz zmieniać rzeczy stałych, w tym przyzwyczajeniu zostajesz do grobowej deski z przekonaniem, że kochałaś. Ten chaotyczny wstęp i nie do końca wytłumaczone przekonanie prowadzą do mojego pytania - czy Ty wierzysz w miłość, Realistko? Jeżeli tak, czym ona miałaby być? W swoim "romantycznym" wydaniu, oczywiście, bo pozostałych się nie czepiam.

      2. Drugie pytanie łączy się z pierwszym - kochałaś kiedyś kogoś, poza rodziną i tymi sprawami? Albo przynajmniej wydawało Ci się, że kochasz?

      3. Co zamierzasz robić w życiu? Tłumacz, nauczyciel, pisarz... a może jeszcze coś innego?

      4. Czwórka może okazać się albo bezsensem albo kwestią podstawową - dlaczego Dramione, tak właściwie? Dlaczego akurat Dramione?

      5. Pytanie jak na razie ostatnie, ale najbardziej fundamentalne, jak sądzę. I, nie będę ukrywać, może mieć wpływ na moją dalszą obecność przy Tobie - lubisz łososia wędzonego?


      Ściskam, ale tylko słownie, bo bardzo tego nie lubię i czekam na odpowiedź,
      Vi

      PS. W piątce żartuję oczywiście, będę czytać i obserwować choćby się waliło i paliło. Ale łosoś naprawdę ma znaczenie.

      Usuń
    7. Ktoś kiedyś powiedział, że jestem bardzo dyplomatyczną osobą. A ja jestem po prostu gadułą z milionem argumentów i tak niewyobrażalną siłą perswazji, że dla świętego spokoju większość ludzi się najczęściej ze mną zgadza :) Zresztą widać to po moich odpowiedziach, długie, męczące i zagmatwane, ale teraz pomyśl, że trzeba tego słuchać, to jest dopiero katorga. Ale skoro Ci nie przeszkadza, to jedziemy z pytaniami ;)

      1. Czy wierzę w miłość? Gdyby opierać się na moich doświadczeniach, nie, ale wtedy patrzę na dziadków, którzy są ze sobą ponad 60 lat i tak sobie myślę, obserwując ich codzienne zachowania, jak ze sobą rozmawiają, wspierają się, ciągle całują (choć mają nadzieję, że nikt tego nie widzi, a przynajmniej odnoszę takie wrażenie), kłócą o jakieś pierdoły, radzą siebie nawzajem, etc. I tak sobie myślę, że kurcze, to nie jest tak, że są ze sobą z przyzwyczajenia, bo moja babcia była (no dla mnie była, dla dziadka ciągle jest) piękną kobietą, głupia nie była, miała różnych adoratorów, a jednak wybrała mojego dziadka - inwalidę z niedowładem nogi (obecnie już na wózku), łysego i takiego trochę przykurczonego; nie był ani bogaty, ani wybitnie przystojny, a jednak oczarował ją i tak ta magia trwa między nimi do dziś. Z jednej strony, mając taki przykład przed sobą, trudno mówić, że nie wierzy się w miłość, ale z drugiej, czy to nie jest tak, że każdy z nas odczuwa to specyficzne uczucie inaczej? Jedni jak kochają, to na zabój, są w stanie życie oddać za "drugą połówkę", widać to zawsze i wszędzie. I to jest dla mnie denerwujące. Drudzy, jeśli kochają, to w zaciszu własnego serca, tak, że wiedzą tylko oni i są skromni w obnoszeniu się ze swoją relacją. Tacy są mniej denerwujący. Ale są też trzeci, tacy jak ja, którzy nie nazywają spraw po imieniu. Nie uznaję i cholernie wkurza mnie próba monopolizacji wszystkich sfer życia drugiego człowieka, no po prostu nie jestem w stanie zaakceptować związku opartego na ciągłej kontroli, tłumaczeniu się, takim życiu w złotej klatce. Ja się wtedy duszę, bo lubię mieć jakąś swobodę, lubię mieć kawałek swojego ogródka, w którym jestem tylko ja, a jeśli mi się tego zabrania i każe spowiadać z każdego wyjścia z domu, nawet jak za długo siedziałam w toalecie, to nie jest dla mnie. Wiem jednocześnie, że jeśli ja oczekuję jakiegoś marginesu w związku, to i druga osoba będzie tego chciała, nie mam prawa stać nad nią, jak kat nad grzeszną duszą i maltretować, jak na Pawiaku. Jestem bardzo liberalna, niektórzy w ogóle nie rozumieją, jak można mieć takie podejście. Nie obrażam się za byle pierdołę, jeśli dochodzi do kłótni, szukamy rozwiązań, stawiam bardziej na rozmowę, niż kwiaty, czekoladki i serduszka na ścianach. Bo dla mnie, jeśli już mam zdefiniować tę "miłość", cytując słowa piosenki, to "kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze". Zaufanie uważam za najtrwalszy fundament każdej relacji, czy to z rodzicami, przyjaciółmi, czy nawet sąsiadami. Nie mówię o miłości, ponieważ według mnie ta "druga połówka", o której wszędzie się trąbi, to właśnie przyjaciel, niewiele ich od siebie różni; mamy być dla siebie otwarci, radzić sobie nawzajem, wspierać, ganić, jeśli zajdzie potrzeba, nawet kłócić, bo jest to wskazane, ale mamy ze sobą przede wszystkim rozmawiać, uczyć się siebie, poznawać krok po kroku, budować zaufanie tak długo, aż będzie ono kompletne, bo bez tego nie widzę możliwości wytrwania przy kimś na dobre i złe, tak samo, jak on nie dostrzeże tego we mnie.

      Usuń
    8. Podsumowując, dla mnie miłość romantyczna nie istnieje. Po prostu relacja, jaka łączy dwie osoby, może mieć różny charakter zarówno dla nich samych, jak i dla ich otoczenia. Nie należy wyrokować, że uczucia, jakie się zostały wybudowane między jakąś dwójką, muszą być od razu miłością. W swoim krótkim życiu szczerze, tak właśnie z głębi serca, tylko raz powiedziałam "kocham cię" i wcale nie czułam, że było to coś wyjątkowego. Słyszałam to wiele razy i też nie wywracało mi to świata do góry nogami. To wszystko zależy od nas, jak zdecydujemy się nazwać łączącą nas relację. Dla jednych będzie to miłość, dla drugich przyzwyczajenie, ale innych po prostu szczególna więź z drugim człowiekiem.

      Usuń
    9. 2. Wierzyć w miłość, mając złamane serce, to jak wywalić się na chodnik i udawać, że to trawnik. Kiedyś powiedziałabym, że kochałam, później powiedziałabym, że to było chore zaślepienie, teraz wiem, że jednak kochałam i to tak mocno, że do dziś ta krzywda we mnie siedzi. Ta relacja była bardzo silna, tak bardzo, że zapomniałam, kim tak naprawdę jestem. Ufałam za mocno, wierzyłam we wszystko, pozwoliłam odrzeć się ze wszystkiego i ubrać według wizji, która miała być idealna. Zrobiono ze mnie kukłę, wypełniono trocinami, wystrojono w piękne ciuszki i ciągano za sznurki, jak było wygodnie. Bo wtedy dostawałam to, czego tak bardzo pragnęłam - uwagę, wyjątkowość, ciepło, szacunek, radość, i wiele innych. I w tym się właśnie zakochałam, w uczuciu, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłam, że jestem dla kogoś całym światem. Tylko nie widziałam, że jestem ozdóbką, którą się wyciąga z domu tylko po to, by pokazać się z nią innym, by zazdrościli, by podbudować swój status. Cokolwiek robiłam na własną rękę było momentalnie krytykowane, mieszano moje wartości z błotem, nie miałam własnego zdania, a na samym końcu poczucia żadnej wartości. Dosłownie wyciągano mnie z szafy, jak jakiś dodatek, kiedy przyszła taka potrzeba; w domu byłam dla niego właśnie zwykłym przedmiotem nieróżniącym się od lampy, krzesła czy toalety.

      Bolało długo, boli nadal, pewnie nigdy nie przestanie. Z perspektywy czasu wiem, że mam naturę masochisty; jeśli próbowałam zbudować związek, zawsze mi czegoś w nim brakowało. To uczucie zakochania w uczuciu, którego wcześniej się nie doświadczyło, w stanie, który nigdy nie pojawił się w życiu, ciągnie się tak za mną, co jakiś czas wraca, a z nim wiele innych - przytłamszenie, mizofobia, niechęć do kontaktów wszelkiej maści, tak jakbym próbowała szukać właśnie tego uczucia, choć wiem, jak bardzo niszczy, zabija wręcz. Pierwsze miesiące bowiem, prawie rok, były jak z obrazka, takiego najcudowniejszego, jaki można sobie wyobrazić, a potem był rok więzienia psychicznego, jakby zamknięto mnie w trumnie.

      Teraz mówię o tym, a przynajmniej staram się, z większą otwartością. Co było, minęło, jeśli nie będę chcieć, nie wróci. A nie chcę, bo żeby odbudować się na nowo musiałam włożyć w ten proces wiele trudu, tak samo, jak moi rodzice, rodzeństwo, przyjaciele, dziadkowie, czy osoby, które nawet nie są tego świadome. Często pytam się, czy ciągle się boję, i zawsze odpowiedź jest taka sama; boję się zostawać sama, być może dlatego brat niemalże u mnie pomieszkuje, boję się zaufać, boję się otworzyć, boję się wpuścić kogoś do mojego świata, ale przede wszystkim boję się, że znów pozwolę się oszukać. Pewnie dlatego nie potrafię stworzyć tej szczególnej więzi z drugą osobą, bo sama sobie nie ufam.

      Usuń
    10. 3. Wyjdźmy z tej depresji, bo to niczemu dobrem nie służy. Pytasz, co planuję robić życiu, odpowiadam: nie wiem. Chcę być tłumaczem, ciągnie mnie do tego i wiem, że pójdę tą drogą, ale ile na niej zostanę? Mam wiele zainteresowań, od rękodzieła, po gotowanie, projektowanie, budowlankę, sporty czy pisanie. Z czym zostanę? Tego nie wie nikt. Ale ostatnio skrytykowano mnie za ilość pieniędzy, które, cytuję, przewalam na kosmetyki ;) O tym też mogę gadać do woli.

      4. Dramione było pierwszym fanfickiem, który przeczytałam i już w tym świecie zostałam. Oczywiście zanim przekonałam się i przekonano mnie do pisania. To było w pierwszej klasie liceum na najnudniejszych lekcjach historii, jakie mogą się tylko przytrafić. Jakoś ten świat tak mnie wciągnął, że nie umiem i nie chcę z niego wychodzić. A dlaczego parring Draco i Hermiona? Bo jak o nich po raz pierwszy przeczytałam, zagłębiłam się w cudzą wizję tej dwójki, to potem klapą kończyły się wszelkie próby połączenia tej dwójki z kimś innym. I tak siedzę w sieci przeszło trzy lata, pisząc własną historię i dzieląc się nią z innymi, a nuż zainspiruję kogoś tak samo, jak i mnie zainspirowano, a już mi się udało :)

      5. Jako posiadaczka grupy krwi ARh- od kilku lat mój styl żywienia oparty jest głównie na warzywach, owocach, chudych rybach, czasem mięsach. Łosoś się do nich nie zalicza, jednak to nie znaczy, że od czasu do czasu sobie na niego nie pozwalam. Lubię go, ale w rozsądnych ilościach, potem zwyczajnie mi się przejada. Uwielbiam wszelkie owoce morza, jak jestem w Hiszpanii to jadam chyba tylko to, tak sięgając pamięcią. Kocham też gotować, choć są okresy, gdzie w lodówce doświadczy się u mnie tylko światło. Lubię dania różnorodne, chętnie dodaję coś od siebie, unikam raczej fastfoodów czy żywności przetworzonej, staram się jeść normalnie, nie wydziwiam, nie wybrzydzam, akceptuję, że komuś może coś nie smakować, jak mnie brukselka czy rukola. Przyjaciele śmieją się, że jestem jak taka typowa babcia, nagotuję, a wy jedzcie, i rzeczywiście tak jest. Bo lubię patrzeć, jak ludziom smakuje coś, co zrobiłam. Wracając jednak do łososia, generalnie smakuje mi, ale muszę mieć na niego ochotę ;)

      Ściskajmy się mentalnie w takim razie, też wolę taką formę :)
      Realistka

      Usuń
    11. Wybacz tak późną reakcję, dopiero teraz znalazłam troszkę czasu, żeby na spokojnie usiąść i odpisać.

      Na początku mój standardowy tekst, ale, jak sądzę, bardzo ważny - dziękuję. Niby sama nie masz na karku jakiegoś ogromu lat, ale ja dźwigam jeszcze mniej, a powyższe zapytania, ze szczególnym uwzględnieniem ostatniego, są dość znaczące, a przynajmniej tak się przyjęło.
      Nie wiem, czy to wrażenie utarte, czy występuje u jednostek, ale znając kogoś tylko przez jego twórczość, wydaje się człowiekowi, że przecież właśnie tym i jedynie tym może i chce się zajmować, bo jedynie to o wspomnianym "kimś" wiemy. A przecież każdy ma swoje osobiste, po swojemu urządzone życie i taką, a nie inną głowę, pisanie zajmuje tylko część - mam nadzieję, że Ci się powiedzie, niezależnie od tego, czy zostaniesz kolejnym Master Chefem, czy będziesz sprzedawać dziergane obrusy.
      Oj, niestety nie jesteś jedyna "przewalająca" pieniądze na kosmetyki, choć w moim przypadku są to raczej pielęgnacyjne niż makeupowe, o ile tak to się odmienia. Właściwie zamiast "raczej" powinnam napisać "jedynie"...
      Nie wiem, jak skomentować dwie pierwsze odpowiedzi, bo nie mam żadnego doświadczenia - to tak, jakby spytać gościa na złomowisku o zalety aluminiowych ram do roweru, bo w końcu metal i tu, i tu. Dlatego tylko podziękuję - dziękuję, bo sama nie wiem, co o tym myśleć. Chyba trzeba przeżyć niektóre rzeczy, żeby je zrozumieć.
      Co do odpowiedzi numer cztery, oj, udało Ci się. Udało.

      Pozdrawiam, odściskuję mentalnie i jak mi coś jeszcze przyjdzie do głowy, niezwłocznie się tu zjawię,
      Vi

      Usuń
    12. Spokojnie, też przepadłam na kilka dni, zaszywając się z genialną książką, a którą miałam skończyć wieki temu. Ale bez obaw, nigdzie się już nie wybieram. Chyba że do księgarni, ale to mam praktycznie pod mieszkaniem ;)

      Już czytając pytania, udzielając odpowiedzi, nawet teraz, mój móżdżek nie może pojąć, jak wielką wartość może mieć dla kogoś to, czy lubi łososia wędzonego, czy też nie. Ale nie będę dopytywać, w końcu wszyscy mamy sekrety i sekreciki.

      Pisać pewnie będę w przyszłości, jakieś podręczniki do nauki języka, ale zawsze to coś. Zdaję sobie sprawę, że kiedyś będę już za stara na publikowanie takich wypocin, co teraz, ale póki co cieszę się radością, którą sprawia mi tworzenie, i że ciągle znajduje się ktoś, kto chętnie moje teksty czyta. Co będzie dalej z moim życiem? A kto to może wiedzieć?

      Uwielbiam kosmetyki, tak samo, jak buty. Tego mam więcej, niż w niejednym sklepie. Tylko teraz spokojnie; nie jestem wypacykowaną lalą z gładzią szpachlową na gębie, bo akurat była promocja na kubły dziesięciolitrowe w castoramie, a zamiast normalnych paznokci noszę szpadle od łopaty, którymi mogę wydłubać komuś oko ;) Pielęgnacją zaczęłam się interesować kilka lat temu, jako gimnazjalistka w ogóle nie przywiązywałam do takich spraw wagi. Jeszcze zanim zrobił się szał na pielęgnacją koreańską, już przerzuciłam się na kosmetyki, które są w niej rekomendowane. Peeling robię 3-4 razy w tygodniu, po nim zawsze siedzę 15 min z maseczką - szara/zielona glinka, węgiel to u mnie najpopularniejsze; mam dość suchą skórę, zimą niemal atopową, więc muszę ją porządnie nawilżać, to u mnie podstawa. Z reszty to przede wszystkim nigdy nie chodzę spać w makijażu, zawsze porządnie go zmywam, jak wyskoczy mi jakaś niespodzianka, niech sobie będzie, staram się ich nie ruszać, poszewki na poduszki zmieniam co tydzień, pilnuję się, żeby nie dotykać za często twarzy, ostre i słodkie rzeczy sporadycznie, praktycznie nie jem ich w ogóle, latem (w szczególności) nie ruszam się bez kremu z filtrem, dziecięca 50 obowiązkowo musi być w domu, generalnie preferuję przebywanie w cieniu, ale to też z innych powodów (cały rok jestem blada jak ściana, nie opalam się od dobrych kilku lat), itd, itp. Na jesień z kolei zaczynam chodzić na kwasy do kosmetyczki, dosłownie kilka zabiegów, często robię peeling kawitacyjny, od czasu do czasu (również kilka sesji, bo po jednej więcej szkód, niż zadowolenia) umawiam się na mikrodermabrazję lub oksybrazję. To tyle, bo zaraz napiszę encyklopedię ;)

      Co do ostatnich... tego nie trzeba, a nawet nie wolno przeżyć. Po prostu zostańmy na poziomie pytanie - odpowiedź, bez zbędnych komentarzy. To wygodniejsze zarówno dla mnie, jak i dla Ciebie.

      Jak coś wpadnie, dawaj znać. Może nie zginę na tydzień ;)

      Usuń