niedziela, 30 lipca 2017

EL CHIQUITEO - HARRY

EL CHIQUITEO con HARRY

Wasz kompan na dzisiejsze popołudnie nie folguje sobie z napojami o wysokiej zawartości alkoholu, więc musicie o tym pamiętać. Nie dziwcie się też za bardzo, że siedzimy w zapyziałym barze na obrzeżach Londynu, dodatkowo w sali dla palących. Lubimy z Harrym takie klimaty ;)

PS Kochani, jeśli macie jakieś sposoby na poprawienie samopoczucia, błagam, piszcie, bo jak wlazłam w głęboki dołek, tak wyjść z niego nie mogę. Nawet wróciłam nieoczekiwanie do Polski, bo zamiast odpoczywać jedynie męczyłam się na tych wakacjach.

12 komentarzy:

  1. Witaj Harry!
    Chciałam Cię spytać, co najbardziej lubisz pić? :D Ale to nie jedyne moje pytanie. Ustatkujesz się kiedykolwiek? No i pytanie o moich ulubieńców :D
    Co myślisz o tej jakże dziwnej relacji między Hermioną a Draco?

    PS. Polecam dużo, dużo muzyki, spotkań ze znajomymi albo odprężającą kąpiel z jakimiś fajnymi dodatkami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No witam, witam ;)

      Co najbardziej lubię pić? Heh, chyba nie mam faworyta, mając kasy ledwie na piwo, czasem na whisky. Tanie, a kurwa dobre!

      Ustatkować? To cholernie nudne! Żyć z jedną kobitką, spać z jedną kobitką... Nah, to dla idiotów.

      Miona i Malfoy to faktycznie dziwaczny twór, ale kuźwa, oni się tak dla siebie nadają! Nie te serduszka, romantyczne kolacje przy świecach, pitu, pitu, srutu tutu pęczek drutu. Nope! Mionka się nie przyzna, ale chciałaby... poskromić Malfoya, a on? No przecież to dziecko wiatru i kurzu, potocznie zwane tumanem, ślini się oczami! Gdyby mieli widywać się tylko tam, gdzie większość ludzi śpi, ja wolę robić inne rzeczy, na przykład, jak kobieta studiuje krzywiznę sufitu pode mną, spoko, może by im wyszło. Ale te dwa gołąbki jednak wierzą w miłość, ta, nawet Malfoy, a tu im się po prostu nie ma prawa udać. Za duża sprzeczność, to jakby chcieć, żeby dziewicę nie bolał pierwszy raz z murzynem. No nie ma bata!

      To co, jeszcze po maluchu? ;)

      PS Kąpiel nie działa, a moczyłam się wczoraj... wystarczająco długo, żeby nie zdążyć odpisać :(

      Usuń
    2. Nie bądź takim pesymistą ;) Ja tam wierzę, że im się uda a może i ty stracisz dla kogoś głowę ;) Twoje zdrowie Harry!

      Usuń
    3. Pesymistą? Jestem urodzonym optymistą! Głowę już straciłem, ale chyba nie do tego, o czym mówisz, heh. No to Jan Sebastian... Bach! Kuuurde! Zimne i mocne, takie jak lubię!

      Usuń
  2. Dzień dobry, panie Potter... Czy może powinnam raczej zacząć od "Elo, mordo"? Chciałabym, żeby wyszło zrozumiale.
    Cóż, nie będę ukrywać, że miejsce spotkania raczej kontrowersyjne, ale skoro tu czujesz się komfortowo... Kto co lubi. Mam do Ciebie kilka pytań, jeśli pozwolisz. Może przynajmniej na czas odpowiedzi oderwiesz się od tego szlachetnego, prawda, napitku.

    Nie chciałabym zaczynać zbyt nachalnie, ale dlaczego w ogóle opuściłeś Ministerstwo, Londyn, przyjaciół... właściwie całe Twoje życie... i wyjechałeś do Indii?

    Z tego, co widzę, zdarzyło Ci się trochę, cóż, zmienić w trakcie Twojej podróży. Co takiego stało się w Indiach?

    Malfoy pewnie zdążył już Cię o to spytać, ale używasz Ty kiedyś mózgu, Harry?
    Musisz być niezwykle zadowolony z siebie, biorąc pod uwagę Twoje podejście do życia, a wielu uznałoby, że jeśli naszą drogę można porównać do drabiny, Ty kiedyś się wspinałeś, ale teraz staczasz się tylko, wyłamując szczeble. Zakładam, że gdyby młody Potter zobaczył wizję przyszłego siebie (czyli aktualnego Ciebie), sam wykopałby sobie grób i jeszcze podpowiedziałby Voldemortowi odpowiednią formułkę.

    Nie myślałeś kiedyś nad tym, żeby, no nie wiem, przeprosić przyjaciół? Hermionę, Rona w szczególności? Wydaje mi się, że zasługują na jakieś wyjaśnienia, nagle PYK! znikasz, żeby potem wejść z buciorami w ich życia i podzielić się zdobytym zasobem przekleństw. Czy ten Harry, który jednak liczył się z bliskimi już dobit, czy może jeszcze gdzieś zdycha bez nadziei na ratunek?

    Dziękuję za spotkanie, bardzo się cieszę, że do niego doszło, mimo wszystko. Do zobaczenia, Harry. Miłego... miłego dnia. Raczej nie kładłabym łokci na stół, jest nieco zalany.

    PS. Sposoby na poprawienie samopoczucia? Powiedziałabym "czekolada", ale męczy mnie jakieś dziwne przeczucie, że nie przepadasz za słodyczami. Jeżeli pierwsze odpada, powiem "trening". Nie zdziwię się, jeśli tylko popukasz się w głowę, ale to naprawdę pomaga, przynajmniej mi. Zamiast na słowo, lepiej uwierzyć doświadczalnie.
    Pozdrawiam z nadzieją, że dołek w końcu zakopiesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa... czyli jesteś jedną z tych, co uwielbiają rozmowy w stylu: Chciałbym być ogrodnikiem i uprawiać kwiat Twego sekretu, azaliż poletko Twe odłogiem leżące, nijakiej rekultywacji zaznawszy, orki jak dżdżu nie potrzebuje. Łeh, cóż za nuuudy! Ale dobra, gramy!

      Zezwól, cna niewiasto, niegodnemu moczymordzie zwilżyć usta w trunku wybornym, jakim jestże ów napój chmielowy. Tak lepiej? No! To do konkretów!

      Krótko, wyjechałem, bo wszystko zaczęło mi się walić. Praca wyślizgiwała się z rąk, byłem tam wszystkim potrzebny, jak pięść do nosa. Gdybym powiedział Mionie czy Ronowi, od razu ględziliby, typu "dasz sobie radę", "masz przecież nas", ale kiedy ja czuję, że nie dam już więcej rady, to choćby skały srały nic ze mnie nie będzie. Dlatego nawiałem, bo tak było po prostu najlepiej.

      W Indiach? Nic się nie stało. Poznałem innych ludzi, trochę bez zasad, kultury i szablonowego myślenia. Więcej w palnik dawałem w Paryżu, ale gdzie spędzałem wieczorki, a zarazem z kim, niech się białogłowa sama raczy zorientować. Tak teraz sobie myślę, że tęsknię za kabaretkami.

      Używam, używam, tylko myślę inaczej, niż wszyscy by chcieli. Wolność Tomku w swoim domku. A co do tej kretyńskiej drabiny, co za idiota w ogóle wymyślił takie porównanie, może i wyłamuję szczeble, ale wciąż się na niej trzymam, nawet bez tych kurewskich deseczek. Moje dawne ja było... zaznaczam, padnie odrzucający wulgaryzm, chujowe. Tyle w temacie.

      Zdechł, pogrzebano go żywcem, nie ma chłopa, i tyle. Ale tu się zgodzę, że mogłem zdobyć się choćby na "przepraszam", należy im się, tylko jakoś mi do nich nie po drodze. Zresztą Ron nienawidzi mnie pełną gębą, więc byłoby trochę trudno. Ale któż wie? Może uda nam się jeszcze zatańczyć ostatnie tango przed śmiercią.

      Nie proponuję kolejki, bo... nie mam kasy, więc cóż, alleluja i do przodu!

      PS Masz bardzo dobre przeczucie. Odstawiłam cukier kilka lat temu i słodycze (brawo kobito, przecież to też cukier) również. A co do treningu, pocę się jak świnia dzień w dzień, jednak oprócz tego, że jestem jeszcze bardziej padnięta, nie czuję już satysfakcji :( Chyba zrobię sobie niebieską herbatę i pójdę spać. Dzień jak co dzień.

      Usuń
    2. Powtarzam sobie Twe pierwsze słowa raz w raz i muszę przyznać szczerze, bez ogródek - uwielbiam Cię. Zapewniam, nie chciałam wyjść chamsko, jeżeli tak to odebrałeś.
      Cóż, skoro nie proponujesz, może sam skusisz się na propozycję? Na koszt firmy... którą może kiedyś założę, więc uznajmy z wyprzedzeniem, że już wszystko uregulowane.

      PS. Smacznej herbatki w takim razie. A sen, jako sztuka starożytna i warta praktyki, na pewno nie zaszkodzi. Trzymaj się!

      Usuń
    3. Heh, chamstwo nie jest twoją mocna stroną, wyszłaś tylko... jak to powiedzieć po ludzku... wzniośle? Wyniośle? Dobra, powiem po swojemu. Wyżej sra, niż dupę ma. Ale wporzo, lepsza od Malfoya nie będziesz, a jakoś daję sobie z tą panienką radę ;)A skoro proponujesz kolejkę, to grzechem byłoby odmówić. To co? Za przyszłą, niedoszłą, ale będącą w planach własną działalność gospodarczą?

      PS Mnie już nic nie zaszkodzi, a dziś wylegiwałam się do 17.00 w piżamie. Nawet sąsiad się zdziwił, jak wyszłam na balkon w różowych spodniach w tygryski i pytał, czy chora jestem ;)

      Usuń
  3. Jak się masz? Czemu siedzisz w zadymionej spełnię? Co Cie tam trzyma? Czy i kiedy planujesz zmiany stylu życia? Czy nie jest Ci smutno siedzieć po ciemku? :)
    Pozdrawiam
    Zanetta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być: spelunie, a nie "spełnię"

      Usuń
    2. Wporzo. A klimacik jest spoko, piwko zimne i barmanka niezła dupa, więc co mam innego robić? A co mnie trzyma... prawdopodobnie to ostatnie ;) Zmiany w stylu życia, cóż, nie mam w zwyczaju planować niczego wcześniej, niż kilka minut do przodu, tak daleko się nie porywam. Smutno? Jakie smutno! Kurwa, przed chwilą wypiłem za darmo piwo, pomacałem cudów kobiecych kelnereczki, więc jak ma mi być smutno?! A że ciemno, pfff! Im jest ciemniej, tym bardziej mi się podobasz, słoneczko ;)

      Usuń